Wiara czyni cuda
marzec 24, 2007 autor izanna
Zastanawia mnie, dlaczego ludzie nie wierzą w siebie. Przecież jak to się mówi, wiara czyni cuda! Często zamiast stanąć przed lustrem i zwyczajnie uśmiechnąć się do siebie, polegamy na opinii innych. Nasuwa mi się tutaj pewna anegdota o dwóch strażakach wracających z akcji ratunkowej. Pali się dom. Po akcji ratunkowej stoi koło siebie dwóch strażaków. Jeden ma twarz całą w sadzy, drugi natomiast twarz ma czystą. Który z nich pójdzie się umyć? Na pewno nie ten brudny. Pójdzie czysty. A dlaczego? Bo patrząc na drugiego pomyśli: jestem cały w sadzy, tak jak on. A ten z umorusaną twarzą pomyśli: jestem czysty tak, jak mój kolega…
Gdy obcujemy z drugim człowiekiem, nasze wnętrze przejmuje trochę z wnętrza drugiego. Następuje zamiana ról. Czasem dzieje się tak, że jeden “wysysa” z kogoś pozytywną energię, chęć do życia i działania, „oddając” swoje pesymistyczne spojrzenie na świat. To niesprawiedliwe! Można by pomyśleć: przecież mogę się związać z osobą, która jest moim lustrzanym odbiciem. Ale skoro my nie umiemy sami oceniać siebie, często nawet tego unikamy, odwracamy się od swojego “lustra”, nie chcemy lub boimy się w nie spojrzeć? Ocenę własnej osoby zostawiamy innym. Jeśli jest pozytywna- to dobrze. Jesteśmy cali szczęśliwi, dumni z siebie (co potem okazuje się zgubne) i wdzięczni naszym kochanym rodzicom. Jeśli opinia o nas jest negatywna- w końcu się z tym godzimy, przyjmujemy z goryczą etykietkę „jestem beznadziejny”. W głębi duszy przeklinamy sami siebie i zrzucamy winę na wspomnianych wyżej rodziców lub Bogu ducha winne geny (a przecież beznadziejność, o ile istnieje, nie jest dziedziczna). Wpatrując się w innych stajemy się podobni do nich…nawet mówi o tym stare porzekadło o wronach. Jaki z tego wniosek? Pora przestać sugerować się innymi i zacząć żyć własnym życiem. W wielu domach co wieczór świeci telewizor, a przed nim w półkolu siedzi cała rodzinka (bo teraz jest przecież moda na bezstresowe wychowanie, bycie rodzicem trendy, cool i na czasie, rozumiejącym-lub stwarzającym przynajmniej pozory- swoją pociechę, nawet jeśli ta nosi na sobie dwa kilo metalu i spodnie z krokiem do kolan) i śledzi losy serialowych klanów. Dzięki telewizji mają „okno” na świat i fikcyjno-dramatyczno-miłosno-katastroficzne perypetie swoich ukochanych bohaterów. Przy tym wszystkim zatraca się pierwotną umiejętność porozumiewania werbalnego i na dokładkę niszczy wzrok. Jedzenie posiłków przy wspólnym stole też często ogranicza się tylko do prozaicznych i jakże sztucznych dialogów o minionym świetnie lub jakże beznadziejnie dniu i zastanawianiem się, a raczej zamartwianiem, bo wg statystyk jesteśmy jednym z najbardziej przygnębionych krajów w Europie, że kolejnej doby nie wykorzystało się należycie. Bo co to za dzień przeleżakowany na kanapie?
Wielu z nas nie wie, ile radości może sprawić skakanie do kałuży. Oczywiście w grę wchodzą tylko dni deszczowe, czyli w naszym kraju jakieś dziesięć miesięcy (i co się dziwić, że statystycznie co piąty Polak ma depresję lub chociaż poważne problemy z samooceną?). Innym wariantem „kolorującym” nasze życie może też być nawet podskoczenie na środku chodnika trzy razy na jednej nodze. Ileż to daje radości! Człowiekowi od razu robi się lżej i gwarantuję- na pewno na twarzy maluje mu się uśmiech. Po takich bez wątpienia przyjemnych „wyskokach”, nawet jeśli będziemy postrzegani przez przechodniów za dziwnych (bo uśmiechniętych?), oderwiemy się od szarzyzny i zaczniemy wierzyć, że jeszcze stać nas na coś szalonego i na dodatek bez pomocy osób trzecich, chyba że zechcą razem z nami podzielać nasz entuzjazm. Życie od razu stanie się ciekawsze i bardziej kolorowe. Wystarczy tylko uwierzyć w siebie!
zgadzam się z tym tekstem
tak jak mówiłem, nic nowego nic ciekawego, lanie wody na oblatany juz temat, a ty masz zamiar usuwac komentarze ktore ci sie nie podobaja? żenada, dziecinne zachowanie, ale chcesz to rob to… to swiadczy tylko o tobie, jak sie boisz krytyki moze nie umieszczaj swoich “tekstow” w internecie…
Nie boję się krytyki
po prostu jeśli już zabierasz się za coś, co w ten sposób nazywasz, rób to co najmniej poprawnie.
Czas pokaże.
A nawet już zaczął
pisanie do suchej miedzyszkolej gazetki nie czyni z ciebie dobrego dziennikarza…
czytalem ta gazetke, nic nowego to samo co w innych, czyli susz …
Przynajmniej coś robię i moje życie ma sens. Jeśli krytykuję czyjąś pracę, mam ku temu jakieś podstawy i zawsze mam się na co powołać. A Ty tylko na nienawiść. Być może do mojej osoby…
człowiek rozmawiający z drzewem nie jest głupcem, niestety ludzie myślą inaczej, wszelkie prawa, etosy zachowań,stworzyli ludzie, kto się z tego wyłamuje jest deptany przez właśnie tych ludzi którzy te prawa respektują, gdybyśmy my ludzie stworzyli takie zachowanie,że wszyscy skaczą do kałuży, to ten co nie skacze byłby dla nas dziwny…
propos panie DEX, tu nie chodzi o stylistykę pisania Autora Tekstu, ani o jego składnię , tu chodzi o treść merytoryczną, o serce wylane w przekazywaniu swych myśli i uczuć, to jest najpiękniejsze , ma pan jakąś urazę do Autora Tekstu, proszę powiedzieć co to znaczy wg pana panie Dex co to znaczy być dobrym dziennikarzem, a jeśli chodzi o nienawiść pana , to proszę pamiętać ,że to co czujemy do innych, to z powrotem to wraca do nas, tylko że ze zdwojoną siłą,
uczucia przekazywane wracają przeciw nam
Panie DEX gdzie pani Izanna ,lub w którym momencie napisała że chce być ona dobrą dziennikarką? skąd to się Tobie wzięło takie przypuszczenie?
Według mnie…na waszym miejscu poruszyłambym temat EMO. Te dzieci nie cieszą się z życia mówią : Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi, idę sobie odebrać życie (czyli podcina sobie żyły bądź co mu do głowy przyjdzie)…Ten styl czasem jest ładny (jeśli chodzi o ubrania), ale to zachowanie! To jest nie cieszenie się z życia. Ehh. Może zamiast się kłócić…Poruszcie temat o problemach młodzieży. Tych których nie mogą sobie znaleść miejsca w szarej rzeczywistości. Pomyślcie troche. A nie mówicie o sobie, nie patrzcie na czubek swojego nosa.