Zastanawia mnie, dlaczego ludzie nie wierzą w siebie. Przecież jak to się mówi, wiara czyni cuda! Często zamiast stanąć przed lustrem i zwyczajnie uśmiechnąć się do siebie, polegamy na opinii innych. Nasuwa mi się tutaj pewna anegdota o dwóch strażakach wracających z akcji ratunkowej. Pali się dom. Po akcji ratunkowej stoi koło siebie dwóch strażaków. Jeden ma twarz całą w sadzy, drugi natomiast twarz ma czystą. Który z nich pójdzie się umyć? Na pewno nie ten brudny. Pójdzie czysty. A dlaczego? Bo patrząc na drugiego pomyśli: jestem cały w sadzy, tak jak on. A ten z umorusaną twarzą pomyśli: jestem czysty tak, jak mój kolega…
Gdy obcujemy z drugim człowiekiem, nasze wnętrze przejmuje trochę z wnętrza drugiego. Następuje zamiana ról. Czasem dzieje się tak, że jeden “wysysa” z kogoś pozytywną energię, chęć do życia i działania, „oddając” swoje pesymistyczne spojrzenie na świat. To niesprawiedliwe! Można by pomyśleć: przecież mogę się związać z osobą, która jest moim lustrzanym odbiciem. Ale skoro my nie umiemy sami oceniać siebie, często nawet tego unikamy, odwracamy się od swojego “lustra”, nie chcemy lub boimy się w nie spojrzeć? Ocenę własnej osoby zostawiamy innym. Jeśli jest pozytywna- to dobrze. Jesteśmy cali szczęśliwi, dumni z siebie (co potem okazuje się zgubne) i wdzięczni naszym kochanym rodzicom. Jeśli opinia o nas jest negatywna- w końcu się z tym godzimy, przyjmujemy z goryczą etykietkę „jestem beznadziejny”. W głębi duszy przeklinamy sami siebie i zrzucamy winę na wspomnianych wyżej rodziców lub Bogu ducha winne geny (a przecież beznadziejność, o ile istnieje, nie jest dziedziczna). Wpatrując się w innych stajemy się podobni do nich…nawet mówi o tym stare porzekadło o wronach. Jaki z tego wniosek? Pora przestać sugerować się innymi i zacząć żyć własnym życiem. W wielu domach co wieczór świeci telewizor, a przed nim w półkolu siedzi cała rodzinka (bo teraz jest przecież moda na bezstresowe wychowanie, bycie rodzicem trendy, cool i na czasie, rozumiejącym-lub stwarzającym przynajmniej pozory- swoją pociechę, nawet jeśli ta nosi na sobie dwa kilo metalu i spodnie z krokiem do kolan) i śledzi losy serialowych klanów. Dzięki telewizji mają „okno” na świat i fikcyjno-dramatyczno-miłosno-katastroficzne perypetie swoich ukochanych bohaterów. Przy tym wszystkim zatraca się pierwotną umiejętność porozumiewania werbalnego i na dokładkę niszczy wzrok. Jedzenie posiłków przy wspólnym stole też często ogranicza się tylko do prozaicznych i jakże sztucznych dialogów o minionym świetnie lub jakże beznadziejnie dniu i zastanawianiem się, a raczej zamartwianiem, bo wg statystyk jesteśmy jednym z najbardziej przygnębionych krajów w Europie, że kolejnej doby nie wykorzystało się należycie. Bo co to za dzień przeleżakowany na kanapie?
Wielu z nas nie wie, ile radości może sprawić skakanie do kałuży. Oczywiście w grę wchodzą tylko dni deszczowe, czyli w naszym kraju jakieś dziesięć miesięcy (i co się dziwić, że statystycznie co piąty Polak ma depresję lub chociaż poważne problemy z samooceną?). Innym wariantem „kolorującym” nasze życie może też być nawet podskoczenie na środku chodnika trzy razy na jednej nodze. Ileż to daje radości! Człowiekowi od razu robi się lżej i gwarantuję- na pewno na twarzy maluje mu się uśmiech. Po takich bez wątpienia przyjemnych „wyskokach”, nawet jeśli będziemy postrzegani przez przechodniów za dziwnych (bo uśmiechniętych?), oderwiemy się od szarzyzny i zaczniemy wierzyć, że jeszcze stać nas na coś szalonego i na dodatek bez pomocy osób trzecich, chyba że zechcą razem z nami podzielać nasz entuzjazm. Życie od razu stanie się ciekawsze i bardziej kolorowe. Wystarczy tylko uwierzyć w siebie!
zgadzam się z tym tekstem
tak jak mówiłem, nic nowego nic ciekawego, lanie wody na oblatany juz temat, a ty masz zamiar usuwac komentarze ktore ci sie nie podobaja? żenada, dziecinne zachowanie, ale chcesz to rob to… to swiadczy tylko o tobie, jak sie boisz krytyki moze nie umieszczaj swoich “tekstow” w internecie…
Nie boję się krytyki
po prostu jeśli już zabierasz się za coś, co w ten sposób nazywasz, rób to co najmniej poprawnie.
Czas pokaże.
A nawet już zaczął
pisanie do suchej miedzyszkolej gazetki nie czyni z ciebie dobrego dziennikarza…
czytalem ta gazetke, nic nowego to samo co w innych, czyli susz …
Przynajmniej coś robię i moje życie ma sens. Jeśli krytykuję czyjąś pracę, mam ku temu jakieś podstawy i zawsze mam się na co powołać. A Ty tylko na nienawiść. Być może do mojej osoby…
człowiek rozmawiający z drzewem nie jest głupcem, niestety ludzie myślą inaczej, wszelkie prawa, etosy zachowań,stworzyli ludzie, kto się z tego wyłamuje jest deptany przez właśnie tych ludzi którzy te prawa respektują, gdybyśmy my ludzie stworzyli takie zachowanie,że wszyscy skaczą do kałuży, to ten co nie skacze byłby dla nas dziwny…
propos panie DEX, tu nie chodzi o stylistykę pisania Autora Tekstu, ani o jego składnię , tu chodzi o treść merytoryczną, o serce wylane w przekazywaniu swych myśli i uczuć, to jest najpiękniejsze , ma pan jakąś urazę do Autora Tekstu, proszę powiedzieć co to znaczy wg pana panie Dex co to znaczy być dobrym dziennikarzem, a jeśli chodzi o nienawiść pana , to proszę pamiętać ,że to co czujemy do innych, to z powrotem to wraca do nas, tylko że ze zdwojoną siłą,
uczucia przekazywane wracają przeciw nam
Panie DEX gdzie pani Izanna ,lub w którym momencie napisała że chce być ona dobrą dziennikarką? skąd to się Tobie wzięło takie przypuszczenie?
Według mnie…na waszym miejscu poruszyłambym temat EMO. Te dzieci nie cieszą się z życia mówią : Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi, idę sobie odebrać życie (czyli podcina sobie żyły bądź co mu do głowy przyjdzie)…Ten styl czasem jest ładny (jeśli chodzi o ubrania), ale to zachowanie! To jest nie cieszenie się z życia. Ehh. Może zamiast się kłócić…Poruszcie temat o problemach młodzieży. Tych których nie mogą sobie znaleść miejsca w szarej rzeczywistości. Pomyślcie troche. A nie mówicie o sobie, nie patrzcie na czubek swojego nosa.
“Przecież jak to się mówi, wiara czyni cuda!”
Tak się tylko mówi. Mówi się również “czas to pieniądz” ale za idiotę lub szaleńca uznany by został ten, kto chciałby zapłacić 10 minutami za kawę i ciastko.
Być może niekoniecznie należy czynić punkt wyjścia z obiegowego banału potraktowanego dosłownie?
A poza tym pozdrowienia. Pisz dalej bo najwidoczniej lubisz to robić. A to jest już – jak sądzę – wystarczający powód.
Witaj muzykolożko, przeczytałam większą część Twojej stronki i jestem zaskoczona in plus….to znaczy, zazwyczaj nie przepadam za “wylewaniem myśli w internecie”
Znalezione w sieci, na portalu nastolatek.pl, gdzie “Wiara czyni cuda” została opublikowana przed wrzuceniem jej na bloga. Zupełnie o tym zapomniałam, a dziś przypadkiem trafiłam na to w sieci.
Piekna9: 22-04-2007 20:21
Czy “wiara czyni cuda” to twoje motto? Bo jesli tak, to mamy to samo. Zgadzam sie z tobą. Jestem tez ciekawa czy taka wiarę, że świat jest dobry, nabieraja ludzie po jakiś przezyciach? Chyba tak. Ja mam czasami ‘dołki’ bo taka kolej rzeczy a to skakanie na chodniku… czemu nie! Ja sie na to pisze! pozdrawiam
Izanna: 7-04-2007 15:31
Ja nienawidziłam życie…
Teraz powoli buzia mi się uśmiecha, jak czuję na sobie promyki słońca i widzę uśmiechniętych ludzi wokół mnie.
BO próby, którym poddało mnie życie sprawdziły też moich bliskich i przyjaciół. Wielu zrezygnowało ze mnie, odsunęło się. Zostali Ci, na których mogę liczyć.
Ale jest ich naprawdę niewielu.
RyBc!@: 6-04-2007 22:53
Też często powtarzam te słowa, że po burzy zawsze wychodzi słońce, ale nie wszyscy mają takie same temperamenty i niektórym jest bardzo ciężko być cierpliwym i niustannie czekać, aż zdarzy się coś pięknego i nadzwyczajnego. Czasem brakuje już sił-wiem to po sobie, ale też nigdy się nie poddałam, nie załamałam do tego stopnia, żeby nie kochać życia…
Izanna: 6-04-2007 21:44
Zgadzam się. Jak wspomniałam, wiara czyni cuda.
Mimo, że czasem jest trudno, warto wierzyć w poprawę. Po burzy zawsze wychodzi słońce!
Cierpliwości…
RyBc!@: 6-04-2007 20:37
Dokładnie. Trzeba mieć mnustwo wytrwałości, cierpliwości oraz wiary i nadzieji, a na pewno to czego pragniemy i o czym marzymy zdobędziemy…
Izanna: 6-04-2007 13:24
Wiem
Ale jak trudno jest wcielić teorię w praktykę…jednak robiąc to małymi krokami wszystko jest możliwe. Jestem tego przykładem.
RyBc!@: 5-04-2007 23:29
Dopiero teraz spostrzegłam że jesteś autorką artykułu w którym wykazałaś się ogromną siłą i tutaj również piszesz, że “Wystarczy tylko uwierzyć w siebie!”. Bądź sobą nadal i wcale nie musisz być sławna i bogata, a znajdziesz bratnią duszę i życie będzie słodkie oraz kolorowe-doskonale już o tym wiesz, prawda?
Kolejny ukłon i szacunek w Twoim kierunku…
Izanna: 4-04-2007 19:04
W dzisiejszym swiecie to już tak się utarło- jesteś sobą, to jesteś dziwny…
Jak jesteś sławny i bobaty, masz wielu przyjaciół. Jak jesteś szary, jesteś sam.
Dlatego trzeba “użyć farb”, jak to mówi moja babcia
RyBc!@: 4-04-2007 17:37
Bardzo dobry artykuł i zgadzam się z wieloma komentarzami, również z trafnym komentarzem Jikieny, bo to szczera prawda o naszym społeczeństwie. Ta cała szarość i pesymizm dobija, ale trzeba to ignorować i cieszyć się życiem oraz współczuć i pomóc tym, którzy już tego nie potrafią.Wszyscy dookoła mówią że są zawsze i wszędzie sobą, a to za przeproszniem gówno prawda, bo powielają innych, kopiują ich zachowania i wszystko co tylko można. Rozumiem, można naśladować jakieś tam swoje autorytety itp., ale jak już, to tylko to co jest w nich dobre i pozytywne. Albo jak można powielać z kogoś całość, podszywać się pod niego. To straszne! Każdy powinien mieć swoje zdanie i być naprawdę sobą. Kimś, kto nie ogląda się na innych, robi i myśli to, co dyktuje mu jego własny rozum i serce. Za pewne spotka się z wieloma złymi opiniami, ci którzy zobaczą w nim jego indywidualność ze swojej zawiści będą go krytykować, ale takim to powinno wyrazić się tylko wyrazy współczucia. Trzeba być sobą, odrzucić “modną” w dzisiejszych czasach komercję, która jest tania, tandetna i populistyczna. Bądźmy sobą, bądźmy szczrzy sami ze sobą! Cieszmy się życiem, a na pewno spotka nas za to kiedyś wiele miłych i dobrych rzeczy…
Izanna: 27-03-2007 22:07
“agatq” wielu z nas tak ma. Ale trzeba robić swoje mimo wszystko. Nie zrażać się.
To TYLKO ludzie
agatq: 27-03-2007 19:35
takie sranie w banie,
nie można się wiecznie zadręczać, trzeba nauczyć się dystansu blabla.
ni chuja nie moge się jakoś tego nauczyć ;]
nie, nie jestem pesymistką, jestem realistką, która mimo wszystko uśmiecha się w autobusie do przymulonych ludzi (którzy przy okazji, ku zdziwieniu wszystkich, patrzą na mnie, jak na idiotke i nie mają zamiaru nawet odpowiedzieć uśmiechem ;] ) ,która skacze sobie po chodniku i robi inne pierdoły ii jakoś ludzie wciąż zarażają mnie pesymizmem ;] to jest moje życie, mój świat, za przeproszeniem jebana rzeczywistość.
Izanna: 27-03-2007 18:59
A pewnie, że przyjemnie!
Nie można wiecznie się zadręczać, a wiadomo, że każdy dorastający człowiek ma problemy…a z wiekiem rosną…
Trzeba tylko nauczyć się dystansu do życia…
uzyj wyobrazni: 27-03-2007 18:56
po kaluzy juz skakalam:D
troche mokro w butach ale przyjemnie:)
Izanna: 27-03-2007 18:49
działa!
“użyj wyobraźni” skakanie na chodniku przetestowane i do kałuży również
Anio?ek1992: 27-03-2007 18:15
też się szczerzyłam jak czytałam 
świetny art
i chociaż nie jestem z Warszawy i nie jeździłam nigdy warszawskim metrem to mam uprzejmą prośbę do pasażerów: uśmiechajcie się
uzyj wyobrazni: 27-03-2007 18:12
Mnie też się bardzo podobało. Choc sama mam swoje zdanie… to nie jest mi raczej obojetne co kto o mnie mysli… nie udaje innej osoby zeby sie komus przypodobac:P a co do skakania na srodku chodnika to ciekawy pomysl:)
Swietnie napisane milo sie czyta…
pozdrawiam:)
Izanna: 27-03-2007 10:33
Kochane! O warszawskim metrze i o tym, jak wysysa dobrą energię z człowieka, moznaby grubą książkę napisać. Ale nie warto…jechałam tym metrem może pięć razy i każdy z nich pamiętam…te smutne twarze “wyżerające” uśmiech z twarzy współpasażerów…
Dziękuję za tak pochlebne opinie
Jikiena: 27-03-2007 08:59
Świetny art aż się uśmiechnełam do monitora:-) Zgadzam się z poprzednikiem że boimy się być sobą i wpowiadać własne zdanie. To dzieje się przez takie dziewczyny jak u mnie w klasie nie chcemy się kolegować z Jikieną bo ma własne zdanie. Wielu ludziom to przeszkadza. Właśnie że jakiś ktoś jest inny bardziej pozytywny od tej szarej masy i ma coś do powiedzenia a nie daj Boże jeszcze racje. Negatywna energia udziela się innym. Przykład ludzie w Warszawskim metrze rano. Jak się do niego wsiada to aż z człowieka cały dobry humor uchodzi… Serdeczne pozdrowienia dla autorki…
vermis: 26-03-2007 23:15
zgadzam sie z tobą w 100%-dzisiaj sie zastanawiałam nad tym całą drogę do domu(może dziwne ale prawdzowe) i akurat cyk bryz na twoj art trafiłam, no paczta! Prawde piszesz-dać ci wódki! boimy sie czesto reakcji otoczenia na nasze odchylone od normalności zachowania.Ale jak słysze na korytarzu w szkole jakies dwie i jedna do drugiej-”ale ty jestes crazy kuwa ja pytole” i jedna sie drugą zachwyca żeby tamta myślała że jest naprawde taka “crayzy i fogule” a w odpowiedzi czeka na pochwalenie jej postępowania to…:/ A boimy sie byc soba, wyarażać radość energię, swoje prawdziwe zdania na jakis temat.Jest w nas tyle mocy-LUDZIE POKAZUJMY JA! art do polecenia-recepta na bycie szczesliwym-bycie sobą