<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>CZYMŻE JEST ŻYCIE?</title>
	<atom:link href="http://izanna.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://izanna.wordpress.com</link>
	<description>blog zakochanej kobiety, ambitnego muzykologa, nietypowej blondynki...</description>
	<lastBuildDate>Wed, 11 Jan 2012 10:17:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='izanna.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://0.gravatar.com/blavatar/233d6daecc9ca153c987f886782d64fa?s=96&#038;d=http%3A%2F%2Fs2.wp.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>CZYMŻE JEST ŻYCIE?</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://izanna.wordpress.com/osd.xml" title="CZYMŻE JEST ŻYCIE?" />
	<atom:link rel='hub' href='http://izanna.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Studia, tańce, rozczulańce</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2012/01/07/studia-tance-rozczulance/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2012/01/07/studia-tance-rozczulance/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Jan 2012 19:29:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Maluszek]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Muzykologia]]></category>
		<category><![CDATA[Sesja]]></category>
		<category><![CDATA[Studia]]></category>
		<category><![CDATA[W.]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=943</guid>
		<description><![CDATA[Ze swojej drogi zejdę  Będę z Tobą  Dokądkolwiek pójdziesz, cokolwiek zrobisz  Będę z Tobą  Gdziekolwiek się zwrócisz, cokolwiek powiesz  Będę z Tobą Ze swojej drogi zejdę  Będę z Tobą  I w najlepszej z chwil i najgorszej też  Będę z Tobą  Jak i w pierwszym, tak i w ostatnim dniu  Będę z Tobą  Z Tobą  Ty [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=943&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><em>Ze swojej drogi zejdę </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>Dokądkolwiek pójdziesz, cokolwiek zrobisz </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>Gdziekolwiek się zwrócisz, cokolwiek powiesz </em><br />
<em>Będę z Tobą</em></p>
<p style="text-align:center;"><em>Ze swojej drogi zejdę </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>I w najlepszej z chwil i najgorszej też </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>Jak i w pierwszym, tak i w ostatnim dniu </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>Z Tobą </em></p>
<p style="text-align:center;"><em>Ty przed Tobą świat </em><br />
<em>Za Tobą ja </em><br />
<em>A za mną już nikt </em></p>
<p style="text-align:center;"><em>Ze swojej drogi zejdę </em><br />
<em>Będę z Tobą</em><br />
<em>Dokądkolwiek pójdziesz, cokolwiek zrobisz </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>Gdziekolwiek się zwrócisz, cokolwiek powiesz </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>Z Tobą </em></p>
<p style="text-align:center;"><em>Ze swojej drogi zejdę </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>I w najlepszej z chwil i najgorszej też </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>Jak i w pierwszym, tak i w ostatnim dniu </em><br />
<em>Będę z Tobą </em><br />
<em>Z Tobą</em></p>
<p style="text-align:justify;">Nowy Rok nadszedł, a wraz z nim po raz kolejny wróciła piosenka, która z każdym swoim powrotem nabiera coraz to innego znaczenia. Jesteśmy inni, bardziej zżyci. Nie potrafimy normalnie funkcjonować osobno. Oszalałabym, gdyby nie nadchodzący tydzień. A w nim&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">&#8230;same smakołyki. Zaliczenia. Z fenomenu podróży (fenomenalny przedmiot, szczególnie w kawiarni), krytyki muzycznej, historii form i gatunków muzycznych i leksykografii muzycznej. Jej! Razem z <strong>Maluszkiem </strong>staramy się wszystko ogarnąć, na razie jakoś idzie, bo właściwie do środy i czwartku daleko. Poniedziałkowe zaliczenie fenomenu będzie przyjemnością &#8211; trzeba było przygotować projekt o pejzażu muzycznym Wrocławia (&#8222;coś w tym stylu, możecie zrobić taką dźwiękową wizytówkę&#8221; &#8211; jak to wytłumaczyła dr B.). Postawiłyśmy z <strong>Maluszkiem </strong>na &#8222;taką dźwiękową wizytówkę&#8221;, czyniąc ją jednocześnie &#8222;naszymi dźwiękami Wrocławia&#8221;. To nasz spacer po mieście z iPodem w łapkach i włączanie co jakiś czas w &#8222;naszych&#8221; miejscach &#8211; często odwiedzanych, lubianych.</p>
<p style="text-align:justify;">Bardziej skomplikowane wydaje się być zaliczenie z krytyki muzycznej, bo jest&#8230;bardziej złożone. Praca zaliczeniowa, pardon &#8211; tekst krytyczny &#8211; na 10 stron/30 tys. znaków. Jak się okazało, przy tych wyliczeniach nie została wzięta pod uwagę interlinia, która &#8211; jeśli ma wynosić 1,5 to żadnym cudem przy dziesięciu stronach nie obejmie tylu znaków. W każdym razie &#8211; wyżyłam się artystycznie i poglądowo, nadając pracy figlarny tytuł &#8222;Co może sprzedać Prokofiew?&#8221;. Rzecz jasna rozprawa dotyczy muzyki poważnej w reklamach telewizyjnych. To jest to, co <em>izanna </em>lubi najbardziej. A raczej lubi najbardziej się w tym temacie wyżywać. Powszechnie wiadomo, że czego jak czego, ale poważnej w reklamach nie trawię. Przynajmniej z kulturowego punktu widzenia. Jednak po dwóch dniach walki z samą sobą i tymże tematem, pisaniem na siłę przez presję czasu, jestem tym tematem wykończona i naprawdę cieszę się, że skończyłam. A rezultat? Cóż, mnie tam się podoba, <strong>W. </strong>znów zrywa boki moimi porównaniami i przez cięty język. Na ostatnich zajęciach z krytyki omawialiśmy cechy, jakie powinien posiadać krytyk i podkreślaliśmy znaczenie &#8222;wewnętrznej harmonii&#8221;, którą osiągnęłam. A jak zostanie praca odebrana, to już nie mój problem. Nie od dziś wiadomo, że mam dość ostre poglądy w tym temacie. Chcę tylko zobaczyć minę prowadzącego, jak przyjdzie mu omówić moje rozważania.</p>
<p style="text-align:justify;">Plus tego semestru jest następujący &#8211; ŻADNEGO EGZAMINU, co daje mi dwa tygodnie wolnego! Jak ja kocham studia magisterskie! Gorzej będzie w czerwcu, ale kto by się tym teraz przejmował.</p>
<p style="text-align:justify;">Czy pisałam już, że kocham swoje studia? <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align:justify;">P.S.</p>
<p style="text-align:justify;">A <strong>W. </strong>stał się bardzo sentymentalny. Robi coraz więcej zdjęć, na Fejsie szaleje z komentarzami &#8222;starych&#8221; i nieziemsko się nad nimi rozczula. Nawet zaczął śpiewać i coraz więcej tańczy od wrześniowego wesela&#8230;ostatnio już mnie nie deptał! A to naprawdę duży progres, bo jak sobie przypomnę owo wesele, to palce u stóp mi puchną.</p>
<p style="text-align:justify;">W związku ze zbliżającymi się zaliczeniami w izannowo-maluszkowym mieszkaniu lśni. Na dodatek wszystko poprane, POPRASOWANE, podłogi pomyte (dziś dwa razy, wczoraj raz). Kuchnia jest sprzątana średnio co godzinę. Jakie my jesteśmy porządnickie, ja nie mogę!</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/943/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/943/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/943/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/943/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/943/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/943/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/943/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/943/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/943/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/943/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/943/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/943/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/943/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/943/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=943&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2012/01/07/studia-tance-rozczulance/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<georss:point>51.107885 17.038538</georss:point>
		<geo:lat>51.107885</geo:lat>
		<geo:long>17.038538</geo:long>
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>2011 in review</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2012/01/01/2011-in-review/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2012/01/01/2011-in-review/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 13:17:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=940</guid>
		<description><![CDATA[The WordPress.com stats helper monkeys prepared a 2011 annual report for this blog. Here&#8217;s an excerpt: The concert hall at the Syndey Opera House holds 2,700 people. This blog was viewed about 9 900 times in 2011. If it were a concert at Sydney Opera House, it would take about 4 sold-out performances for that [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=940&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>The WordPress.com stats helper monkeys prepared a 2011 annual report for this blog.</p>
<p><a href="/2011/annual-report/"><img src="http://www.wordpress.com/wp-content/mu-plugins/annual-reports/img/emailteaser.jpg" alt="" width="100%" /></a></p>
<p>Here&#8217;s an excerpt:</p>
<blockquote><p>The concert hall at the Syndey Opera House holds 2,700 people. This blog was viewed about <strong>9 900</strong> times in 2011. If it were a concert at Sydney Opera House, it would take about 4 sold-out performances for that many people to see it.</p></blockquote>
<p><a href="/2011/annual-report/">Click here to see the complete report.</a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/940/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/940/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/940/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/940/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/940/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/940/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/940/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/940/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/940/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/940/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/940/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/940/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/940/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/940/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=940&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2012/01/01/2011-in-review/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<georss:point>51.107885 17.038538</georss:point>
		<geo:lat>51.107885</geo:lat>
		<geo:long>17.038538</geo:long>
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://www.wordpress.com/wp-content/mu-plugins/annual-reports/img/emailteaser.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Już połowa grudnia?</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2011/12/13/juz-polowa-grudnia/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2011/12/13/juz-polowa-grudnia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2011 17:38:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Muzykologia]]></category>
		<category><![CDATA[Nadzieja]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólnik]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Studia]]></category>
		<category><![CDATA[Uczelnia]]></category>
		<category><![CDATA[W.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=935</guid>
		<description><![CDATA[Jak ten czas zasuwa! Tyle się dzieje, że nie wiadomo, kiedy usiąść nad wordpressem. Ale stęskniłam się za tym pisaniem (bo innego mam pod dostatkiem). Zostałam mamą. Ogólnika. Od października prowadzę w swoim dawnym liceum w Zielonej Górze warsztaty dziennikarskie dla pierwszej klasy o wiadomym profilu. Wspólnie stworzyliśmy gazetę szkolną, Ogólnik właśnie, który rodził się w [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=935&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Jak ten czas zasuwa! Tyle się dzieje, że nie wiadomo, kiedy usiąść nad <em>wordpressem</em>. Ale stęskniłam się za tym pisaniem (bo innego mam pod dostatkiem).</p>
<p style="text-align:justify;">Zostałam mamą. <em>Ogólnika</em>. Od października prowadzę w swoim dawnym liceum w Zielonej Górze warsztaty dziennikarskie dla pierwszej klasy o wiadomym profilu. Wspólnie stworzyliśmy gazetę szkolną, <em>Ogólnik</em> właśnie, który rodził się w bólach, ale także radości. Przyniósł wiele satysfakcji, nie tylko adeptom dziennikarstwa. Mnie także &#8211; sprawdziłam się w składzie i łamaniu, udało mi się stworzyć naprawdę ciekawe czytadło.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://izanna.files.wordpress.com/2011/12/316717_2011274976644_1686855294_1428510_722155024_n.jpg"><img class="aligncenter  wp-image-936" title="jedna ze stron Ogólnika" src="http://izanna.files.wordpress.com/2011/12/316717_2011274976644_1686855294_1428510_722155024_n.jpg?w=300&#038;h=289" alt="" width="300" height="289" /></a></p>
<p style="text-align:justify;">Własnego pisania też mam sporo &#8211; recenzję z jubileuszowego koncertu wrocławskiego kompozytora,tekst o muzyce w reklamie telewizyjnej i &#8230; swoją pracę dyplomową. Mam bowiem ambitny plan &#8211; napisać w tym roku połowę, część teoretyczną, a w przyszłym roku skupić się na badaniach terenowych i analizie.</p>
<p style="text-align:justify;">Sporo się wydarzyło u <em>izanny</em>. Dostałam stypendium Rektora dla najlepszych studentów za osiągnięcia naukowe i zostałam prezesem Koła Naukowego Etnomuzykologów. <em>Izanna </em>nie próżnuje &#8211; trzeba chwytać byka za rogi i maksymalnie wykorzystywać swój czas. Trzeba żyć pełnią życia.</p>
<p style="text-align:justify;">A co u Nas? <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  żyjemy, jesteśmy szczęśliwi, choć spada na Nas codzienność. Staramy się przejść ten okres jak najmniej nerwowo, co wiele mnie kosztuje, bo ja nerwus jestem. Straszny. A <strong>W. </strong>wykazuje anielską cierpliwość. Mnie nie oszuka &#8211; sam wszystko bardzo przeżywa, bo łatwo teraz nie jest. Zdajemy sobie sprawę, że to dla Nas próba.</p>
<p style="text-align:justify;">Ale świętowaliśmy Rocznicę tak samo, jak spędziliśmy w zeszłym roku Nasz Pierwszy Dzień. Uśmiechnięci, zapomnieliśmy o całym świecie. Noc Reklamożerców sprawdziła się doskonale, choć kilka reklam powtórzyło się z zeszłorocznego maratonu. Dzięki <strong>W.</strong>, który namówił mnie do wzięcia udziału w konkursie Oriflame przed rozpoczęciem całej imprezy, wygrałam zestaw kosmetyków i zabieg, na który finalnie nie poszłam, bo o nim zapomniałam. Mimo przytłaczającej Nas codzienności i kłopotów, jesteśmy szczęśliwi, bo razem. To naprawdę pomaga i daje kopa!</p>
<p style="text-align:justify;">
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/935/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/935/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/935/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/935/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/935/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/935/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/935/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/935/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/935/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/935/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/935/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/935/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/935/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/935/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=935&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2011/12/13/juz-polowa-grudnia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<georss:point>51.107885 17.038538</georss:point>
		<geo:lat>51.107885</geo:lat>
		<geo:long>17.038538</geo:long>
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://izanna.files.wordpress.com/2011/12/316717_2011274976644_1686855294_1428510_722155024_n.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">jedna ze stron Ogólnika</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Bajka o&#8230;</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2011/10/13/bajka-o/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2011/10/13/bajka-o/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Oct 2011 17:50:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[W.]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=929</guid>
		<description><![CDATA[Czy ja o czymś nie wiem, czy w Polsce zmieniło się prawo i człowiek już nie ma wolności osobistej? Nie może sam decydować o swoich uczuciach i wiązać się z wybraną przez siebie osobą? Bo jeśli tak &#8211; wszystko rozumiem. Jeśli nie &#8211; nie czytajcie tego posta, bo w takim razie nie ma on najmniejszego [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=929&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Czy ja o czymś nie wiem, czy w Polsce zmieniło się prawo i człowiek już nie ma wolności osobistej? Nie może sam decydować o swoich uczuciach i wiązać się z wybraną przez siebie osobą? Bo jeśli tak &#8211; wszystko rozumiem. Jeśli nie &#8211; nie czytajcie tego posta, bo w takim razie nie ma on najmniejszego sensu.</p>
<p style="text-align:justify;">Tak. Zakochałam się. Do szaleństwa. Z wzajemnością. Szczerością. To Miłość, której przyszło budować się na zgliszczach innej, przedawnionej. Ja &#8211; bynajmniej &#8211; owych zgliszczy nie spowodowałam. Nasza Miłość wyrosła z czystych chęci. Brzmi bajkowo? To zapraszam do przeczytania najbardziej realistycznej bajki, z jakąkolwiek moglibyście się zetknąć. I nie będzie to bajka dla dzieci.</p>
<p style="text-align:justify;">Dawno, dawno temu rodzice nauczyli mnie kochać. Byłam kochaną, choć czasem nie była to miłość łatwa. Jak to bywa. Z domu wyniosłam &#8211; oprócz garnków, łóżka, stosów książek i miliardów dupereli niepotrzebnych do życia &#8211; szacunek do innych ludzi, w szczególności do tych mi najbliższych, ale i do tych najmniej mi znanych. Mama powtarzała mi swoją mantrę: &#8222;Dobro, które ofiarujesz innym, wróci do Ciebie. Ze zdwojoną siłą.&#8221; Potem już trochę zmieniła taktykę, powtarzając: &#8222;Musisz być silna, nie dać się poniżać i sprawiać sobie przykrości. Jakiejkolwiek.&#8221; I tak, siedem lat temu, opuściłam rodzinne gniazdo. Na początku często je odwiedzałam, z czasem coraz rzadziej, za każdym razem otrzymując siłę do życia. I prawo, niezbywalne prawo do miłości. Moi rodzice byli konwencjonalną parą &#8211; tata, starszy od mamy, z &#8211; jak to teraz zwykło się mawiać &#8211; bagażem własnych doświadczeń. Mój brat pokochał moją mamę, a trzynaście lat później, jak ja pojawiłam się na świecie, pokochałam go ja (mimo, że według jego wspomnień, jako niemowlę dawałam mu popalić). Przez swoje doświadczenie życiowe przekonałam się, że dobra rodzina (bo idealna nie istnieje) nie musi być wcale tą konwencjonalną, której nie neguję, ale i nie zazdroszczę. Przekonałam się, że brat, który podobny jest tylko do taty, jest moim skarbem. Wzorem. Wychowałam się wśród ludzi dorosłych. Byłam dzieckiem, które nie wychodziło na dwór bawić się z rówieśnikami. Zanim poszłam do szkoły, wolałam ten czas spędzać na zabawie z rodzicami. Rodzicami, którzy w dojrzałym wieku zdecydowali się na pieluchy. I mieli z tego frajdę, jak relacjonowała mi później rodzina. Wychowali, wychuchali, przygotowali pisklę do wylotu z gniazda. W świecie pisklę dojrzało, a wraz z nim &#8211; jego serce, które dorosło do Miłości. Prawdziwa Miłość nie zna granic &#8211; znamy przecież związki dwureligijne, dwukulturowe, jednopłciowe, z niepełnosprawnością fizyczną czy umysłową. Jest też jeszcze jeden jej rodzaj &#8211; Miłość nie potrafiąca liczyć lat. I taka Miłość spotkała mnie. Jeśli w tym momencie pojawia Wam się w głowie myśl &#8222;przecież on by mógł być jej ojcem&#8221;, odpuśćcie sobie. Już to słyszałam. On też. I nie robi to na Nas wrażenia. Ktoś kiedyś napisał, że: &#8222;Miłość, jeśli jest prawdziwa, nie zna granic wieku&#8221;. Voila! Tak to po prostu jest &#8211; jedni zakochują się w szkolnej ławce, inni nie. Znam wiele par równoletnich &#8211; wiele z nich stworzyło wspaniałe związki. Aż buzia się cieszy, jak widuję ich razem. Ciągle. Od wielu lat. Uczą się razem, przeżywają wspólnie swoje sesje. A ja mam związek, w którym to On się martwi moją sesją, a ja jego pracą. Czy coś w tym niewłaściwego? Zastanawiam się nawet, absurdalnie, czy kogoś sobą krzywdzimy. Nikogo nie zmuszamy do akceptacji. Lubisz Nas &#8211; cieszymy się i spędzamy z Tobą czas. Nie możesz na Nas patrzeć &#8211; w porządku. Płakać nie będziemy. Ale, gdzie jest bajka? No tak, w bajce zawsze pojawia się jakiś zły charakter. Negatywna postać, która niweczy całą piękną historię. I taka osoba w mojej bajce się pojawia. Trzeba tylko wymyślić plan. Plan, który nie zadziała, a którego fiasko zaowocuje kuksańcem. Ale po nim powstaje plan B, zwieńczony <em>happy endem<strong>. </strong></em>Bohaterowie bajek miewają załamania, ale w gruncie rzeczy są silni. I taka zamierzam być. Związując się z Miłością Mojego Życia wiedziałam, co na siebie biorę. Mężczyznę z dobrodziejstwem inwentarza. I wiecie co? Jest super, bo wszystko złe, co nas spotyka, tylko Nas umacnia. Dlaczego? To nie tylko chemia. To umiejętność wsparcia i bycia przy sobie mimo dzielących kilkuset kilometrów. Kiedy mam w swoich dłoniach Jego twarz &#8211; reszta świata nie istnieje. Szczególnie tego złego, nastawionego przeciw zawsze i mimo wszystko, w dużej mierze nieracjonalnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Spotkały się dwie osoby. Zakochały się w sobie. To, co w metryce dzieli &#8211; w rzeczywistości łączy podwójnie. Czy taki związek może komuś z otoczenia wyrządzić coś złego? Odpowiem natychmiast &#8211; nie ma takiej możliwości. Nic złego nie robimy. Nikomu nie dzieje się krzywda z Naszego powodu. Jeśli tak &#8211; jest ona wymysłem czyjejś wybujałej wyobraźni. Żadna szczera Miłość nie sprawia przykrości.</p>
<p style="text-align:justify;">Koniec.</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://izanna.wordpress.com/2011/10/13/bajka-o/"><img src="http://img.youtube.com/vi/SJtaazpTXD8/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Piosenka od Niego, Nasza piosenka</em></p>
<p style="text-align:justify;">P.S.</p>
<p style="text-align:justify;">Pozdrowienia dla Forumowiczów, którzy przeczytali tę bajkę do snu. <em>My pleasure</em>. <em>Sweet dreams.</em></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/929/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/929/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/929/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/929/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/929/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/929/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/929/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/929/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/929/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/929/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/929/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/929/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/929/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/929/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=929&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2011/10/13/bajka-o/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<georss:point>51.107885 17.038538</georss:point>
		<geo:lat>51.107885</geo:lat>
		<geo:long>17.038538</geo:long>
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Muzykologicznie</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2011/08/24/muzykologicznie-2/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2011/08/24/muzykologicznie-2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Aug 2011 18:01:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzykologia]]></category>
		<category><![CDATA[Plany]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Przyszłość]]></category>
		<category><![CDATA[Studia]]></category>
		<category><![CDATA[Uczelnia]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=922</guid>
		<description><![CDATA[Jak kilka dni temu zajrzałam na własnego wordpressa, żeby zmoderować komentarze, przeraziło mnie, że ostatni wpis jest z końca maja. To czas aż tak szybko płynie? Obrona, kiedy to było? 22. czerwca, środa &#8211; nie tak dawno, bo jeszcze pytania pamiętam. Moja promotor zadała mi dwa &#8211; pierwsze dotyczyło zmian w podejściu do badań terenowych [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=922&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Jak kilka dni temu zajrzałam na własnego <em>wordpressa</em>, żeby zmoderować komentarze, przeraziło mnie, że ostatni wpis jest z końca maja. To czas aż tak szybko płynie? Obrona, kiedy to było? 22. czerwca, środa &#8211; nie tak dawno, bo jeszcze pytania pamiętam. Moja promotor zadała mi dwa &#8211; pierwsze dotyczyło zmian w podejściu do badań terenowych po opublikowaniu dzienników Malinowskiego, drugie &#8211; globalizacji w kontekście tradycyjnych kultur muzycznych, a także globalizacji w kontekście tego, co opisywałam w swojej pracy dyplomowej. Dzień obrony zapamiętam na długo, gdyż zaważył na moich planach. Od października bowiem planowałam kontynuację muzykologii na UW, ale widocznie miało być inaczej. Komisja, w której zasiadał m.in. kierownik wrocławskiej Katedry Muzykologii namówiła mnie, żebym została we Wrocławiu. Padła propozycja doktoratu, co po przedyskutowaniu z moją promotor uznałyśmy za nobilitację i dostałam czas na ostateczne podjęcie decyzji. Wiedziałam, że manewr z UW przez dwa lata, a następnie powrót na UWr nie wchodzi w rachubę. Albo przyjmuję propozycję albo nie. Zostałam zauważona &#8211; moja praca faktycznie jest pierwszą tego typu pracą muzykologiczną w Polsce, co bardzo, ale to  bardzo mnie ucieszyło! Oznacza to, że mam co badać przez kolejne lata i nikt mi tego nie odbierze. Mało tego &#8211; już dostałam kilka próśb o udostępnienie swojej pracy w celu pozyskania materiałów analitycznych i własnej systematyki muzyk w reklamie telewizyjnej. To niezmiernie miłe i ładuje mi akumulatory do dalszej pracy.</p>
<p style="text-align:justify;">Dzień obrony, oprócz wielkiej radości i wielu, wielu emocji przyniósł też trochę smutku. Wyprowadziłam się od <strong>Anuszki</strong> i <strong>Dżasty</strong>, z którymi mieszkałam cały rok. Kto wiedział, że przyjdzie mi zmienić plany w dniu wyprowadzki? Pakowałam się ze łzami w oczach, bo nie miałam pojęcia, jak to teraz będzie. Gdzie ja się podzieję? Znowu będę żyć na walizkach? W najlepszym wypadku w kawalerce, ale to dość przygnębiające, mieszkać zupełnie samej, samotną nie będąc. I z pomocą przyszedł <strong>Maluszek </strong>mówiąc, że jej współlokatorka się wyprowadza, robiąc tym samym miejsce w mieszkaniu. Zgodziłam się bez większego zastanowienia. I tak, znów w zawieszeniu, daleko od Wrocławia, próbuję poukładać sobie przyszły rok. Myślę już nad pisaniem pracy i rozplanowaniem badań. Myślę nad metodą opisywania muzyki bez konieczności transkrypcji, a właściwie poszerzeniem jej działania &#8211; metodę tą stworzyłam już w obronionej pracy, ale przydałoby się z reklam &#8222;wyciskać&#8221; nieco więcej, wszak to soczyste owoce.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">P.S.</p>
<p style="text-align:justify;">Uczucie po zdaniu ostatniego egzaminu z historii &#8211; bezcenne!</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/922/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/922/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/922/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/922/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/922/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/922/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/922/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/922/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/922/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/922/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/922/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/922/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/922/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/922/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=922&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2011/08/24/muzykologicznie-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Stuk puk, stuk puk, łup łup łup</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2011/05/24/stuk-puk-stuk-puk-lup-lup-lup/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2011/05/24/stuk-puk-stuk-puk-lup-lup-lup/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 May 2011 16:46:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gotowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Maluszek]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Plany]]></category>
		<category><![CDATA[Pociąg]]></category>
		<category><![CDATA[Poznań]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Radość]]></category>
		<category><![CDATA[W.]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=919</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;czyli jak sąsiad przypominał o swoim istnieniu, kiedy usłyszał tupanie W. Łatwo nie było, bo chodzenie na palcach przez trzy dni nie należy do najprzyjemniejszych i najbardziej komfortowych czynności, a człowiek przecież jest &#8222;u siebie&#8221;. Wszystko zaczęło się, jak tylko W. pojawił się we Wrocławiu. Może to jakaś kara, bo pierwotnie to ja miałam jechać do [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=919&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">&#8230;czyli jak sąsiad przypominał o swoim istnieniu, kiedy usłyszał tupanie <strong>W. </strong>Łatwo nie było, bo chodzenie na palcach przez trzy dni nie należy do najprzyjemniejszych i najbardziej komfortowych czynności, a człowiek przecież jest &#8222;u siebie&#8221;.</p>
<p style="text-align:justify;">Wszystko zaczęło się, jak tylko <strong>W. </strong>pojawił się we Wrocławiu. Może to jakaś kara, bo pierwotnie to ja miałam jechać do Warszawy. Nie wyszło, bo w naszym sprawdzonym miejscu nie było wolnych pokoi. Zresztą <strong>W. </strong>dostał delegację do Poznania na <em>Targi E-Handlu</em> i z planów nici. Postanowiliśmy przechytrzyć los. Wymyśliliśmy, że spędzimy romantyczny, <em>izannowo</em>-urodzinowy weekend w Poznaniu. Zarezerwowany był już pokój i poczynione zostały plany zwiedzania miasta, którego obydwoje nie znaliśmy dostatecznie dobrze. Chcieliśmy odpocząć od swoich miast i nabrać sił na neutralnym gruncie. Zapowiadały się niezapomniane trzy dni. Na dodatek umówiłam się z <strong>Pysią</strong>, której nie widziałam ponad rok i to mnie bardzo motywowało.</p>
<p style="text-align:justify;">Jednak Poznań nie był Nam przeznaczony. Sprawy zaczęły komplikować się już w środę&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Po dwóch tygodniach spędzonych w domu rodzinnym, w środę wreszcie wsiadłam do pociągu. Spakowana na piątkowy wyjazd do Poznania, z inną energią, nastawiona na czwartkowe zajęcia i piękny, długi weekend. Podróż do Wrocławia była dość męcząca przez niemiłosierny, wszechpanujący upał. Siedząc w wagonie ułożyłam sobie plan działania: wysiadam z pociągu, idę do kasy PKP kupić bilet do Poznania, jadę do mieszkania zostawić torbę, a potem w tramwaj i do <strong>Maluszka </strong>opanować USOS i zapisać się na zajęcia z bieżącego semestru, bo deadline w piątek, a wtedy to nie będzie dostępu do Internetu.</p>
<p style="text-align:justify;">Dotarłam do kas PKP. Małe kolejki, więc szybko nadeszła moja kolej.</p>
<blockquote>
<p style="text-align:justify;">- Dzień dobry, poproszę bilet do&#8230; &#8211; zawahałam się, zapomniałam, dokąd chcę jechać.</p>
<p style="text-align:justify;">- Dokąd? &#8211; uparła się bileterka.</p>
<p style="text-align:justify;">- Aaa, do Poznania. Studencki &#8211; olśniło mnie.</p>
<p style="text-align:justify;">- Na kiedy?</p>
<p style="text-align:justify;">- Na jutro.</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">Coś mnie tknęło. Przyglądałam się biletowi. Coś mi nie pasowało, ale nie wiedziałam, o co chodzi. Zajrzałam jeszcze raz do kasy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align:justify;">- Przepraszam, czy ten bilet na pewno jest na jutro?</p>
<p style="text-align:justify;">- Tak, jutro jest dziewiętnasty.</p>
<p style="text-align:justify;">- Dziękuję.</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">Odeszłam od kasy i włożyłam bilet do portfela. Nadal coś nie dawało mi spokoju, ale uznałam, że jest to spowodowane tym, że to mój pierwszy wyjazd do Poznania. Na domiar wszystkiego zamiast w domu <strong>Maluszka</strong> wylądowałyśmy w knajpie na plotach. Pochwaliłam się, że kupiłam bilet &#8222;na jutro&#8221;. Zareagowała natychmiast:</p>
<blockquote>
<p style="text-align:justify;">- Na jutro?</p>
<p style="text-align:justify;">- No tak. Jutro wyjeżdżam.</p>
<p style="text-align:justify;">- Iz, jutro jest czwartek, mamy zajęcia!</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">I tajemnica odkryta. Pomyliłam dni. Nie miałam ochoty drugi raz tłuc się na PKP tego samego dnia. Między czwartkowymi zajęciami mam dwie i pół godziny przerwy, więc chciałam wtedy pójść do kasy i przebukować bilet.</p>
<p style="text-align:justify;">W czwartek znów zamieszanie. <strong>Pysia </strong>napisała mi, że nie może się spotkać. Pomyślałam, że za dużo już jest na &#8222;nie&#8221;. <strong>W. </strong>ostatecznie podjął decyzję, że przyjedzie do Wrocławia. Dzięki temu zaoszczędzimy trochę pieniędzy i nie będziemy musieli tłuc się po hotelach w obcym mieście. Nagle wszystkie magiczne plany stały się złorzeczące.  Finalnie zamiast zamiany biletu, oddałam go, tracąc 15% jego wartości, ale było akurat na dwie pary kolczyków, którym wręcz nie mogłam się oprzeć.</p>
<p style="text-align:justify;">A w piątek z tego całego czekania na <strong>W. </strong>się zatrułam. Całą sobotę snułam się po domu. Nawet <strong>W. </strong>zaczął gorzej się czuć, ale dzielnie się mną opiekował, dotulał i obsypywał buziakami. Zdenerwowało mnie jednak, że jest NASZ weekend, a ja leżę i płaczę z bezsilności. Wstałam i wybraliśmy się na spacer. Na pocieszenie i szybszy powrót do zdrowia nowa sukienka. Późnym popołudniem czułam się na tyle dobrze, że spędziliśmy je w kuchni, wspólnie pichcąc lasagne. Obydwoje czerpiemy wielką radość z gotowania. Już nie sprawia nam problemu podział kuchennych obowiązków. Wiemy, za co się brać. <strong>W. </strong>genialnie przyprawia mięsko mielone i wkłada serce do tarkowania sera, a ja specjalizuję się w makaronie i sosach. Warstwy przekładaliśmy razem. Wyszła przepyszna! W niedzielę wykonaliśmy swoje popisowe danie &#8211; indyka z sosem curry z ryżem. Przy obiedzie wpadłam na pomysł, że powinniśmy założyć wspólną książkę kucharską. Naszych przepisów jest już trochę, a byłaby przy tym świetna zabawa. Pozostaje teraz znaleźć jakąś &#8222;czystą&#8221; książkę kucharską, może jakiś notes z duszą?</p>
<p style="text-align:justify;">Cały weekend uznałabym za niezwykle udany. I taki w zasadzie był, gdyby nie fakt, że za każdym razem, kiedy chodziliśmy po pokoju, sąsiad z dołu nieustanie walił w ściany i kaloryfer. Ma parę, trzeba przyznać. Stukał średnio co dziesięć minut. Skutkiem tego były bóle głowy, które postanowiliśmy leczyć winem, spacerami i ukochanym gotowaniem. Przykre jest to, że nie można czuć się we &#8222;własnym&#8221; (bo wynajętym) mieszkaniu swobodnie, szczególnie poza ciszą nocną. Bo jeśli stukałby w nocy, mogłabym zrozumieć, że jemu to przeszkadza. Ale od ósmej rano dosłownie co chwilę? Irytujące i zastanawiające. Czy sąsiad nie ma nic innego do roboty? Zaczęliśmy się też zastanawiać, jak wygląda jego ściana. Może ma już wgłębienie? Czasem zamiast stukania, wierci. Czyżby kupił sobie ściankę, bo nadgarstki odmawiają posłuszeństwa?</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/919/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/919/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/919/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/919/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/919/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/919/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/919/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/919/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/919/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/919/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/919/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/919/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/919/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/919/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=919&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2011/05/24/stuk-puk-stuk-puk-lup-lup-lup/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<georss:point>51.107885 17.038538</georss:point>
		<geo:lat>51.107885</geo:lat>
		<geo:long>17.038538</geo:long>
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Czarnej polewki brak</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2011/05/07/czarnej-polewki-brak/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2011/05/07/czarnej-polewki-brak/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 May 2011 17:52:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Radość]]></category>
		<category><![CDATA[Spacer]]></category>
		<category><![CDATA[W.]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=913</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;czyli tym razem nie było spaghetti na obiad, na który została zaproszona ważna dla mnie osoba. W poprzednim przypadku (dość przypadkowym zresztą) spaghetti jako czarna polewka sprawdziło się znakomicie &#8211; delikwent zniknął z mojego życia w ciągu kilku kolejnych dni. Dlaczego akurat spaghetti? A to dlatego, że cały się umorusał z nerwów. Czarę goryczy i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=913&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">&#8230;czyli tym razem nie było spaghetti na obiad, na który została zaproszona ważna dla mnie osoba. W poprzednim przypadku (dość przypadkowym zresztą) spaghetti jako czarna polewka sprawdziło się znakomicie &#8211; delikwent zniknął z mojego życia w ciągu kilku kolejnych dni. Dlaczego akurat spaghetti? A to dlatego, że cały się umorusał z nerwów. Czarę goryczy i zażenowania dopełniły lody waniliowe z czekoladą, którą potem spierałam z jego koszuli. Teraz miało być inaczej. Uroczyście, ale nie napuszenie. A jak wyglądała sobota, której <strong>W. </strong>poznał moich Rodziców i zobaczył rodzinne miasto swojego <em>Słoneczka</em>?</p>
<p style="text-align:justify;">Przede wszystkim sobota była bardzo długa, a zaczęła się dźwiękiem budzika o czwartej piętnaście nad ranem. Prysznic, mycie głowy, kawa i pośpiech (żeby tylko nie spóźnić się na PKS, na JEDYNY bezpośredni autobus do Krosna). Byłam wyspana, ale od piątkowego wieczoru mój żołądek był tak ściśnięty, że nie przyjmował żadnych kojących słów z cyklu: &#8222;Będzie dobrze!&#8221;. Kilkakrotnie pytałam <strong>W. </strong>o samopoczucie i nerwy. Ku mojemu zdziwieniu twierdził, że czuje się dobrze i właściwie cieszy się, że w końcu pozna moją rodzinę. Nerwów również rzekomo nie odczuwał. Wydało mi się to podejrzane, ale wprowadziło zarazem w zakłopotanie. Bo skoro On się nie denerwuje, to dlaczego ja nie mogę przestać o tym myśleć? Odciągał moją uwagę, jak mógł &#8211; zagadywał, podsuwał krzyżówki, swoją głowę do głaskania, aż w końcu osiągnął swój cel i zasnęłam, a obudziłam się tuż przed Zieloną Górą. Nie było już czasu na nerwy. Trzeba było dobrze się zorganizować, a w końcu w kwestiach organizacyjnych to przewyższam <strong>W. </strong>co najmniej o zaoszczędzoną godzinę. Przemierzając trasę od Stolicy Wina do Miasta Piastów buzia mi się nie zamykała. Musiałam coś ze sobą zrobić, żeby nie zwariować, a przy okazji opowiadałam o mijanych przez nas miejscowościach i krajobrazach (niestety łącznie z: <em>a tu, po lewej, stoi czerwony samochód, który nie jedzie. Tuż przy nim widać duży, zielony budynek. Sądząc po rozmachu i odcieniach, jest to siedziba ZUS-u</em>)<em>. </em><strong>W. </strong>śmiał się, zasypywał buziakami i pytaniami jednocześnie. Nie wspominaliśmy ani słowem o celu naszej wizyty (Naszej Decyzji).</p>
<p style="text-align:justify;">Ale prawdziwy galimatias zaczął się dopiero w Krośnie&#8230;i to na samym PKS-ie. Kiedy autobus już zatrzymywał się, żeby nas wysadzić, kończyłam opowiadać, że tu, nad Odrę, chodzi na spacery moja babcia i chętnie kupuje lody, żeby na ławce, patrząc na rzekę, zjeść i mieć z tego wielką radość. Skierowałam swój wzrok na budkę z lodami i kogo zobaczyłam? Babcię we własnej osobie. Najpierw chciałam się schować i nie wychodzić z autobusu, ale to groziło podróżą do Słubic, z których z pewnością nie zdążylibyśmy na obiad do Rodziców. Obecne w mojej głowie resztki zdrowego rozsądku kazały mi wysiąść (i to pędem), przywitać się i przedstawić <strong>W.</strong><strong> </strong>Tak też zrobiłam. Zapoznaniem tym zaskoczeni byli obydwoje. Babcia &#8211; bo się ani mnie, ani <strong>W.</strong><strong> </strong>w Krośnie nie spodziewała, a <strong>W.</strong><strong> </strong>&#8230; zaskoczony był pewnie tempem zapoznawania baronowych osobistości. Bo mieli być Rodzice, a nie starszyzna na pierwszy ogień. Ale skoro pomyślnie przeszliśmy tą próbę (choć babcina powściągliwość wzięła górę), mogliśmy oddać się spacerowaniu. Byłam pewna, że jak tylko babcia wróci do domu, od razu zadzwoni do Rodziców, że już jesteśmy (i pewnie doda coś od siebie &#8211; pytanie, co). Spacer miał być sposobem na ukojenie nerwów. Wszystko niespodziewanie rozładowała&#8230;kwiaciarka. Weszliśmy do przydomowej kwiaciarenki, bo <strong>W.</strong><strong> </strong>chciał kupić róże dla mojej Mamy. Wybieraliśmy dłużą chwilę i dyskutowaliśmy o tym, czy mają być z przybraniem, czy bez.</p>
<blockquote>
<p style="text-align:justify;">- Jeśli chcesz, żeby jej się spodobały, weź bez &#8211; przekomarzałam się.</p>
<p style="text-align:justify;">- Dobrze, wezmę bez, jeśli tak &#8211; odparł <strong>W.</strong></p>
<p style="text-align:justify;">- Szczerze mówiąc ja też wolę bez przybrania &#8211; wtrąciła nagle kwiaciarka &#8211; wtedy kwiatów nic nie przytłacza.</p>
<p style="text-align:justify;">- Zgadzam się, dla mnie róże są piękne same w sobie i nie potrzebują tasiemek i folii &#8211; odpowiedziałam.</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">Po chwili ciszy kwiaciarka znów się odezwała:</p>
<blockquote>
<p style="text-align:justify;">- Ja przepraszam, że zapytam, ale państwo są do siebie bardzo podobni. Czy państwo jesteście rodzeństwem czy małżeństwem? &#8211; zapytała bardzo nieśmiało, ale z uśmiechem.</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">Nie wiedzieliśmy, co odpowiedzieć. Trafiło nam się to już kolejny raz (łącznie z tym razem, kiedy to córka naszych warszawskich znajomych stwierdziła, że jestem siostrą &#8222;wujka&#8221;). Odpowiedź zostawiłam <strong>W.</strong>, bo sama nie byłam w stanie wykrztusić z siebie ani słowa.</p>
<blockquote>
<p style="text-align:justify;">- My&#8230; &#8211; zaczął nieśmiało &#8211; małżeństwem jeszcze nie jesteśmy, ale rodzeństwem to na pewno nie &#8211; skwitował uradowany.</p>
<p style="text-align:justify;">- Proszę mi wybaczyć, ale to podobieństwo jest udejrzające.</p>
<p style="text-align:justify;">- Nic nie szkodzi, nie pani pierwsza zwraca na to uwagę, ale w sumie to bardzo miłe &#8211; kontynuowaliśmy swoje wyjaśnienia.</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">Kiedy ostatecznie udało nam się rozwikłać kwestie braku pokrewieństwa, podobieństwa, owalu twarzy i kształtu oprawek, wyszliśmy z kwiaciarni i udaliśmy się prosto na obiad, trochę już głodni mimo wszystko. <strong>W.</strong><strong> </strong>ciągle utrzymywał, że czuje się świetnie i nerwów nie czuje. Właściwie to zazdrościłam mu i podziwiałam jednocześnie. Na powitanie ucałowanie rąk Mamy, piękne kwiaty i przywitanie. Kawa, sernik i&#8230;rozsypany cukier. <em>Tradycji stało się zadość -</em><em> </em>szepnęłam, kiedy pełen konsternacji <strong>W.</strong><strong> </strong>błagalnym wzrokiem prosił mnie o pomoc w zlikwidowaniu katastrofy. Po uratowaniu sytuacji i krótkiej rozmowie o wszystkim i niczym we czwórkę, nastąpił podział &#8211; ja z Mamą poszłyśmy do kuchni skończyć przygotowanie obiadu, a <strong>W.</strong><strong> </strong>został z Tatą (<em>prawie, jak rzucony na pożarcie</em> - pomyślałam, odchodząc od stołu). Obierając ziemniaki słyszałam tylko męskie szepty i jedno zdanie <strong>W.</strong>: <em>&#8222;Szanuję Pana zdanie, ale nie mogę się z tym zgodzić.&#8221;</em><em> </em>Nie miałam pojęcia, o co chodziło (czy o politykę, czy o nasz związek czy może o zjawisko El Nino albo o prawa miejskie Krosna), ale nie brzmiało to dobrze, choć było wypowiedziane spokojnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Na obiad była wyczekiwana przez wszystkich wątróbka z cebulą, kiszona kapusta i ziemniaki. Dopiero wczoraj, w rozmowie z mamą, dowiedziałam się, że tata chciał spaghetti (właśnie jako czarną polewkę), ale ostatecznie się rozmyślił i postanowił dać <strong>W.</strong><strong> </strong>szansę. Było naprawdę miło, nie pojawiła się niechciana niezręczna cisza. Naprawdę mieliśmy o czym rozmawiać i nikt się nie krygował. Po obiedzie Tata wyszedł po angielsku, ale dzięki temu ja, <strong>W.</strong><strong> </strong>i Mama usiedliśmy w moim pokoju i miło spędziliśmy ponad godzinę. Był śmiech, rodzinna historia, wpatrywanie się we mnie i dużo relaksu. Działo się jeszcze to i owo, zanim wyruszyliśmy tego samego dnia w drogę powrotną. Spotkałam kolegę ze szkolnej ławki, z którym przegadałam całą drogę z Krosna do Zielonej Góry, a szkolne anegdoty zwiały mi smutek i zmęczenie z twarzy.</p>
<p style="text-align:justify;">Byłam smutna, bo <strong>W.</strong><strong> </strong>pokrótce opowiedział mi, o czym rozmawiał z Nim mój Tata. Wiem, że cała nasza czwórka nie wie, jak to będzie, ale my chcemy być ze sobą i jesteśmy w stanie dużo dla siebie znieść, a Rodzicom wszystko udowodni czas. Nie przekonają Ich Nasze słowa, a to, że po prostu będziemy razem. To, co mieliśmy Im powiedzieć, zostało powiedziane. Wszystko wiedzą. Zauważyli naszą Miłość (to akurat zdradziła mi wczoraj Mama), więc jest spokojniejsza. Nasza Decyzja &#8211; czyli to, że chcemy zamieszkać ze sobą za kilka miesięcy, właściwie samo wyszło naturalnie (bo Rodzice zwyczajnie sami się domyślili).</p>
<p style="text-align:justify;">Po powrocie do Wrocławia <strong>W.</strong><strong> </strong>przyznał, że bardzo się denerwował od samego rana, ale sam nie wiedział, że do takiego stopnia, dopóki nie poczuł, jak Jemu wszystko odpuszcza. A jednak. Nie tylko dla mnie był to ważny dzień. On mnie kocha. Czy moi Rodzice Go polubili? Gdyby tak nie było, Mama nie dałaby nam wałówki na wynos (<em>wątróbka specjalnie dla</em><em> </em><strong><em>W.</em></strong><strong><em> </em></strong><em>skoro tak Mu smakowała</em>), a Tata wyraziłby jasno przede mną swoją dezaprobatę (chociaż powiedział <strong>W.</strong>, że nie popiera naszego związku). Nie neguje nas, a wiem, że Go polubił, bo z Nim później rozmawiał. Popierać nie musi &#8211; w końcu wie, o co chodzi.</p>
<p style="text-align:justify;">P.S.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>Ale nie musieliście trzymać się potajemnie stopami pod stołem podczas obiadu. Trzeba było złapać się za ręce albo przytulić!</em> - tak skwitowała wczoraj naszą partyzantkę Mama. <strong>W. &#8211; mówiłam Ci, że przed Nią niczego się nie ukryje? <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </strong></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/913/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/913/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/913/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/913/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/913/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/913/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/913/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/913/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/913/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/913/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/913/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/913/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/913/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/913/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=913&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2011/05/07/czarnej-polewki-brak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Kto się komu podlizuje, kto się czego boi?</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2011/04/25/kto-sie-komu-podlizuje-kto-sie-czego-boi/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2011/04/25/kto-sie-komu-podlizuje-kto-sie-czego-boi/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Apr 2011 22:57:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mama]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[W.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=909</guid>
		<description><![CDATA[Dziwny poniedziałek za mną. A zaczęło się podsłyszaną rozmową rodziców nad ranem: - Znalazła sobie mężczyznę, ojca z trójką dzieci! &#8211; fukał tata - Ale to dobry człowiek, zresztą jak ja się z Tobą związałam, też miałeś dziecko. I też byłeś po rozwodzie. - No i miał ślub kościelny! - A co Ty nagle taki [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=909&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziwny poniedziałek za mną. A zaczęło się podsłyszaną rozmową rodziców nad ranem:</p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Znalazła sobie mężczyznę, ojca z trójką dzieci! &#8211; fukał tata</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Ale to dobry człowiek, zresztą jak ja się z Tobą związałam, też miałeś dziecko. I też byłeś po rozwodzie.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- No i miał ślub kościelny!</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- A co Ty nagle taki wierzący się zrobiłeś, co? Daj spokój, bo coś Ci powiem.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em><br />
</em></p>
<p style="text-align:justify;">Mama została mistrzem poniedziałkowej ciętej riposty. Za to ja, wkurzona na tatę, postanowiłam się zbuntować. Skoro nie będziemy mile przez niego widziani w sobotę, pojedziemy do babci i tam spędzimy dzień. Jak dowiedział się o moim pomyśle (oczywiście blefowałam), coś go tknęło.</p>
<p style="text-align:justify;">Zajęta pisaniem pracy nie wsłuchiwałam się w całodzienną rozmowę rodziców. Ile można rozmawiać o kilku godzinach sobotniego spotkania? Widocznie temat był na tyle absorbujący, że trzeba było go wałkować od 9 rano do późnych godzin popołudniowych.</p>
<p style="text-align:justify;">Aż w końcu stało się coś dziwnego. To, że <strong>W. </strong>podlizuje się mojej mamie, to fakt. Nie sądziłam, że może być odwrotnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Tata, wychodząc z domu, rzucił do mamy: <em>Zadzwoń do niego. </em>Zaciekawił mnie na tyle, że odciągnęłam się od pisania i zaczęłam nasłuchiwać. Po chwili do mojego pokoju weszła mama.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><em>- Dlaczego <strong>W. </strong>nie odbiera ode mnie telefonu?</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Przede wszystkim jest bardzo zajęty, a poza tym może myśli, że to ja dzwonię i zadzwonię jeszcze raz.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em><br />
</em></p>
<p style="text-align:justify;">Mama wyraźnie posmutniała. Postanowiłam coś z tym zrobić. Zaczęłam pisać smsa do <strong>W.</strong> Nie zdążyłam wysłać, jak odebrałam telefon.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><em>- Kochanie, dzwoniłaś?</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Nie ja. Moja mama.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- A co się stało?</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Nie mam zielonego pojęcia, chociaż ciekawość mnie zżera.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Ojej, to dzwonię do niej!</em></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Słowa dotrzymał. Wsłuchiwałam się w głos mamy, która zbunkrowała się w drugim pokoju.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><em>Dzień dobry, Wesołych Świąt&#8230;a dziękuję, bardzo dobrze. Jak Panu mijają święta?&#8230;Ojej&#8230;ja chciałam Pana zaprosić do nas, bo wiem, że się Pan wybiera&#8230;i tak chciałam oficjalnie zaprosić&#8230;zrobię ulubione danie, wiem wiem&#8230;ależ to nie kłopot&#8230;dziękuję. Tak, tak&#8230;czekamy tu na Pana i bardzo się cieszę, że Pana poznam. Do widzenia, pozdrawiam serdecznie.</em></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Cała oficjalna mama Baronowa. <strong>W. </strong>miał wielką radochę po ich rozmowie &#8211; zadzwonił do mnie i był zdziwiony, że mama nie powiedziała mi, w jakiej sprawie chce zadzwonić. Ucieszył się. Mam też wrażenie, że trochę Mu ulżyło. Każdy z nas stresuje się na swój sposób tym spotkaniem. Ale żeby tak się podlizywało jedno drugiemu? Coś czuję pod skórą, że w sobotę zostanie zawiązana koalicja i bynajmniej nie ze mną.</p>
<p style="text-align:justify;">Będzie, co ma być. Właściwie to nie mogę się doczekać.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/909/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/909/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/909/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/909/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/909/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/909/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/909/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/909/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/909/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/909/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/909/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/909/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/909/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/909/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=909&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2011/04/25/kto-sie-komu-podlizuje-kto-sie-czego-boi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Zamiast planu właściwego nie gorszy plan B</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2011/04/24/zamiast-planu-wlasciwego-nie-gorszy-plan-b/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2011/04/24/zamiast-planu-wlasciwego-nie-gorszy-plan-b/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2011 20:54:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Maluszek]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Muzykologia]]></category>
		<category><![CDATA[Plany]]></category>
		<category><![CDATA[Praca]]></category>
		<category><![CDATA[Przyszłość]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[W.]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=907</guid>
		<description><![CDATA[Nadszedł nareszcie ten moment. Mogę powiedzieć, że kończę pisać pracę licencjacką. Nie wchodziłam na wordpress, bo chciałam nadgonić jej pisanie. Udało się. Deadline się zbliża, więc wypada finiszować. Wprawdzie moja promotorka nie goni mnie aż tak, żebym musiała skończyć za tydzień, ale takie jest właśnie moje postanowienie. Tym bardziej, że majówka będzie bardzo aktywna. Otóż&#8230; [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=907&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Nadszedł nareszcie ten moment. Mogę powiedzieć, że kończę pisać pracę licencjacką. Nie wchodziłam na <em>wordpress, </em>bo chciałam nadgonić jej pisanie. Udało się. Deadline się zbliża, więc wypada finiszować. Wprawdzie moja promotorka nie goni mnie aż tak, żebym musiała skończyć za tydzień, ale takie jest właśnie moje postanowienie. Tym bardziej, że majówka będzie bardzo aktywna.</p>
<p style="text-align:justify;">Otóż&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">pierwotnie plan był taki &#8211; ja, <strong>W.</strong>, <strong>Maluszek</strong>, <strong>Ruda</strong> i weekend w Żywcu. Lenistwo, rozpusta i patrzenie w chmury. Tymczasem właściwością wcześnie snutych planów jest ich zmienność. I tak zmodyfikował się tak bardzo, że musiałam pozapisywać sobie wszystko w kalendarzu. Niemal pękłam z radości, jak zadzwonił w zeszłym tygodniu <strong>W. </strong>z informacją, która zmieniła nam majowe plany, a mi samopoczucie:</p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Niestety nie dostałem urlopu na poniedziałek&#8230; </em>[2 maja - przyp. izanna]</p>
<p style="text-align:justify;">- <em>Jak to?</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- W poniedziałek będę szedł do pracy.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Tylko nie to&#8230;</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Ale&#8230;we Wrocławiu!</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Jak to?</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>- Jadę e delegację. Zamiast w piątek, przyjeżdżam w środę i będę prawie cały tydzień z Tobą. Z tym, że część czwartku, piątku i poniedziałku spędzę w firmie.</em></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Oszczędziłam sobie pisania dalszej części dialogu, bo byłyby same krzyki radości. Cieszyłam się, wykrzykiwałam i piszczałam. Poczułam się spokojna. Będzie przez tydzień przy mnie. Nie tylko kilka dni. Zaplanowałam już niemal wszystko &#8211; grilla, kino, wycieczkę w nieznany zakątek Wrocławia, spotkania ze znajomymi. Plany chciały się jednak nieco bardziej zmodyfikować. Okazało się bowiem, że w sobotę, tj. 30. kwietnia muszę przyjechać do Krosna na próbę z ośmiolatkami, których szykuję wokalnie na czerwiec. I zrodziło się pytanie &#8211; czy to jest właśnie ten moment, żeby rodzice poznali <strong>W.</strong>? Czy właśnie teraz powinniśmy powiedzieć im o Naszej Decyzji (na razie Wam nie zdradzę na wypadek czytania posta przez <em>wtyczki </em>lub samych <em>rodzicieli</em>)? Ale właściwie dlaczego nie. Czerwiec będzie zabiegany &#8211; sesja, obrona i pakowanie wrocławskich szpargałów. Lipiec spędzam na dwóch turnusach kolonii, połowę sierpnia najprawdopodobniej również. To kiedy mają się poznać, jeśli chcieliśmy, żeby nastąpiło to, zanim wyjadę do Warszawy? A być tam muszę już od 1. września. Razem z naborem na studia magisterskie rozpocznę &#8211; mam nadzieję &#8211; w miarę intratną pracę lub poświęcę ten czas na jej znalezienie. Zdawałoby się, że wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Guzik. To tylko pozory. Z drugiej strony to jednak kawał konkretnych i zdecydowanych planów. Nie do zmienienia, jedynie podlegających modyfikacji. Bazą ma zostać <strong>W.</strong>, Warszawa i muzykologia. Z resztą, drogi Losie, rób co chcesz.</p>
<p style="text-align:justify;">Żeby dotrzeć do finiszu, czeka mnie trochę atrakcji &#8211; egzamin z angielskiego (i to chyba jest kwestia dwóch tygodni-sic!), czerwcowa sesja i różne takie. W międzyczasie szukanie mieszkania. Trochę po omacku i <em>na czuja</em>. Śmieję się, że zamiast szukać &#8211; badam rynek nieruchomości bezpośrednich. A czas leci&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">W sobotę wizyta u Rodziców i poinformowanie o Decyzji.</p>
<p style="text-align:justify;">Trzymajcie kciuki!</p>
<p style="text-align:justify;">
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/907/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/907/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/907/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/907/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/907/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/907/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/907/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/907/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/907/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/907/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/907/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/907/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/907/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/907/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=907&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2011/04/24/zamiast-planu-wlasciwego-nie-gorszy-plan-b/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Niespodziewane siedem do czterech</title>
		<link>http://izanna.wordpress.com/2011/04/03/niespodziewane-siedem-do-czterech/</link>
		<comments>http://izanna.wordpress.com/2011/04/03/niespodziewane-siedem-do-czterech/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Apr 2011 20:20:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>izanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[W.]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izanna.wordpress.com/?p=902</guid>
		<description><![CDATA[W zeszłą niedzielę o tej porze dojeżdżałam pociągiem do Zielonej Góry. Z Warszawy. Za mną weekend z W. Widzieliśmy się tydzień temu, a ja zaczęłam tęsknić już po wejściu do pociągu. Ciągle powtarzam sobie, że to nie fair. Chcę już być przy Nim codziennie. A nie von Zeit zu Zeit. Marudziłam Mu więc przez telefon, narzekałam [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=902&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">W zeszłą niedzielę o tej porze dojeżdżałam pociągiem do Zielonej Góry. Z Warszawy. Za mną weekend z <strong>W.</strong> Widzieliśmy się tydzień temu, a ja zaczęłam tęsknić już po wejściu do pociągu. Ciągle powtarzam sobie, że to nie fair. Chcę już być przy Nim codziennie. A nie <em>von Zeit zu Zeit.</em> Marudziłam Mu więc przez telefon, narzekałam i biadoliłam. Kalendarza nie zmienię. Cieszę się, że plany nie uległy zmianie i Warszawa wciąż jest aktualna. Nie mogę się doczekać, chociaż, jak pomyślę sobie o przeprowadzce, mam dreszcze na plecach. Mam tyle manatek! Przez sześć lat się jednak nazbierało. Od pościeli (kołdry letniej i zimowej), poduszek (dla śpiących na boku, na śpiących na plecach i na brzuchu &#8211; bo nigdy przed zaśnięciem nie mogę się zdecydować) i stołu (tak, tak) po niezliczone ilości książek, kartonów, kartoników, segregatorów i teczek. Gdzieś nawet mam dywan. W międzyczasie straciłam mnóstwo naczyń, odkurzacz i łóżko. O ubraniach i butach nie mówię, bo aż wstyd. Sporo tego się zapodziało. A teraz przyjdzie mi zgromadzić to znów w innym miejscu. Daleko od dotychczasowych.</p>
<p style="text-align:justify;">Uśmiecha mi się buzia, jak wspominam mój wyjazd do Warszawy. Były spacery, kolejni znajomi <strong>W.</strong>, którym zostałam przedstawiona. Ach, co to był za weekend! Kolorowy, wiosenny, aktywny i szczęśliwy. Jego uśmiech mnie uskrzydlał i motywował do działania (miałam do przeprowadzenia wywiad w studiu Sound Tropez na temat muzyki w reklamie).</p>
<p style="text-align:justify;">Tęsknię, jak szalona. Od razu po moim wyjeździe zajrzeliśmy w swoje kalendarze, żeby jakoś ustalić kolejne spotkanie. Wypadło na ósmego, bo piętnastego ja mam dwa koncerty, potem są święta, a później już majówka, którą spędzamy razem. Piątek nie brzmiał źle. Dwa tygodnie jestem w stanie znieść dość bezboleśnie. To jest inna tęsknota, niż w przypadku trzech tygodni, kiedy dwadzieścia dni bez siebie jest czystą abstrakcją. Zdarzało nam się nawet dwadzieścia pięć, ale rekord w drugą stronę to&#8230;pięć dni (tuż po tym, jak zaczęliśmy ze sobą być i nie mogliśmy bez siebie wytrzymać &#8211; te pięć dni ciągnęło się tak, jak teraz dwa tygodnie)! Jeśli chodzi o dwa tygodnie, to pierwsze pięć dni wspomina się minione chwile, które są świeże w pamięci, później dwa dni zajmuje przestawienie się na obecną rzeczywistość, przez kolejne pięć dni odlicza się czas do kolejnego spotkania, a dwa dni przed wspólnym weekendem robi się wszystko, żeby nie zwariować &#8211; mam wtedy chwilę dla siebie. Kosmetyczka, fryzjer, paznokcie i inne babskie pierdoły. Ostatniego dnia odlicza się godziny. Podróż przeżywa się razem. W końcu przychodzi odliczanie minut i wyglądanie na peronie  nadjeżdżającego pociągu.</p>
<p style="text-align:justify;">Ale właśnie &#8211; mieliśmy spotkać się ósmego. Tymczasem szef <strong>W. </strong>nieświadomie sprawił nam wielką radość, bo wydelegował <strong>W. </strong>do Wrocławia. Dzięki temu zobaczymy się już w czwartek, ale w zamian za to <strong>W. </strong>w piątek pomaszeruje do wrocławskiej siedziby firmy i mam nadzieję, że więcej, niż osiem godzin, trwać to nie będzie.</p>
<p style="text-align:justify;">Zostaje czekać. Powoli odliczać.</p>
<p style="text-align:justify;">Niedziela, poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, z czego tylko ten ostatni na uczelni i to dość długo. Może warto wcześnie chodzić spać i późno wstawać? Wtedy dzień byłby krótszy.</p>
<p style="text-align:justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align:justify;">P.S.</p>
<p style="text-align:justify;">A tak poza miłością, trzeba by się zabrać do roboty, bo abstrakt na III Zlot Studentów Muzykologii jeszcze nie gotowy&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/izanna.wordpress.com/902/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/izanna.wordpress.com/902/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/izanna.wordpress.com/902/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/izanna.wordpress.com/902/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/izanna.wordpress.com/902/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/izanna.wordpress.com/902/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/izanna.wordpress.com/902/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/izanna.wordpress.com/902/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/izanna.wordpress.com/902/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/izanna.wordpress.com/902/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/izanna.wordpress.com/902/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/izanna.wordpress.com/902/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/izanna.wordpress.com/902/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/izanna.wordpress.com/902/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=izanna.wordpress.com&amp;blog=621364&amp;post=902&amp;subd=izanna&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izanna.wordpress.com/2011/04/03/niespodziewane-siedem-do-czterech/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/402b1f8feac8e808588cba9f407c7601?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=R" medium="image">
			<media:title type="html">izanna</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
