Kanały:
Wpisy
Komentarze

Archiwum kategorii ‘Choroba’

Cztery dni z przerwami na sen i wyjścia z mieszkania. Sporadyczne. Po jedzenie albo do brata. Jednorazowo. Nie mogę się oderwać. Przecież znam ich piosenki – myślałam. Okazało się, że nie całkiem. Odkryłam w nich coś nowego. Bardziej osobistego.
Żeby zbyt trywialnie nie było, pochwalę się, że jutro kolokwium z łaciny (które to już?). Opanowałam gramatykę [...]

Przeczytaj cały Post »

Pierwsze dni w stalowym bloku wróżą nienajgorzej, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że bardzo dobrze. Słuchamy muzyki, gotujemy i rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy. W międzyczasie Sylwia tłumaczy dziesiątki tekstów, a ja ogarniam książkę prof. Gołąba, kierownika Zakładu Muzykologii, Spór o granice poznania dzieła muzycznego. Ciężka lektura. I nie mam tu wcale na myśli twardej oprawy. [...]

Przeczytaj cały Post »

Jestem synestetykiem, czyli kimś, komu mylą się zmysły. Słuch nakłada się na widzenie barw, a smaki kojarzą się z dźwiękami. Nawet gdybym była pod tym względem całkiem normalna, kwestie smaku zaliczałabym do dziedzin sztuki. Przyjemność sprawia mi jedzenie rękoma, dlatego jestem pasjonatką sushi. Bierze się palcami zimna rybę, przegryza ją jak skórę zdobyczy i dostaje [...]

Przeczytaj cały Post »

To nie tak miało być! Nie tak! Wiem, wiem. Życie- nie tylko ludzkie- składa się z wyborów. To my wybieramy sobie przyjaciół. W porządku. Ale życie też bardzo szybko się mści.
Pogodzili się. Tomasz wybrał ją, tak to wygląda z zewnątrz. A wewnątrz to i tak było i jest poplątane. I u nas, i u nich.
Nie [...]

Przeczytaj cały Post »

Obóz dobiegł końca. Potrzebowałam dwóch dni na zregenerowanie swoich elan vital. Sama nie wiem, czy to dużo, czy mało. W zeszłym roku na przykład przyjechałam naładowana (bo najprawdopodobniej nikt tej energii mi nie zabrał).
Dwutygodniowa Robinsonada właściwie się udała. Jako instruktor programowy mogę z dumą powiedzieć, że wszystko zostało zrealizowane. Nawet Neptunalia, chociaż zaczęło padać i [...]

Przeczytaj cały Post »

Minęło już trochę czasu. Wcześniej nie miałam sił pisać, bo ten festiwal wymęczył mnie fizycznie, a jak nabrałam sił, przyszło trochę innych, ważnych spraw, o których napiszę później.
Tym razem festiwal trwał cztery dni. Sporo mediów, jeszcze więcej ludzi i pracy. Niemniej jednak praca ta była przyjemna, bo miałam styczność z kulturą, która pochłonęła mnie [...]

Przeczytaj cały Post »

Relaks. Odpoczynek. Koc, kawa i Nazista i fryzjer Edgara Hilsenratha. Do tego Noa w ipodzie. Żyć, nie umierać.
Matura minęła, niedługo rekrutacja na studia. Ale póki co chcę odetchnąć, poukładać sobie sprawy, które ostatnio zaniedbałam. Poza tym w sobotę szykuje się reinkarnacja Intermezzo, ale z inną wiolonczelistką. Szkoda by było, gdyby kwartet się rozleciał…

Mam mnóstwo planów. [...]

Przeczytaj cały Post »

Pora na kolejną, ważną piosenkę.
My Immortal, Evanescence
I’m so tired of being here
Suppressed by all my childish fears
And if you have to leave
I wish that you would just leave
‘Cause your presence still lingers here
And it won’t leave me alone
These wounds won’t seem to heal
This pain is just too real
There’s just too much that time cannot [...]

Przeczytaj cały Post »

Lacrimosa dies illa
Qua resurget ex favilla
Judicandus homo reus.
Huic ergo parce, Deus:
Pie Jesu Domine,
Dona eis requiem. Amen.
Pamięci wujka F.
Ciężkie dni nastały. Najpierw problem z dyskiem w kręgosłupie, nawrót atopii, śmierć wujka, przełożenie w związku z tym wyjazdu do Wawy i spotkania z Krapulem, dzień 14. lutego i cała reszta feralnych niepowodzeń.
Noc zarwana, nie pierwsza. Tak to [...]

Przeczytaj cały Post »

Piątek. Czwarta nad ranem (może sen przyjdzie?). Pobudka, koniec trzygodzinnego snu. Za półtorej godziny odjeżdża intercity relacji Zielona Góra- Warszawa. Wstaję, chcę się ubrać. Ciemno. Zimno. Mam mdłości, biegnę do łazienki boso. Jeszcze zimniej. Męczę się, ale wiem, że nie zrezygnuję z wyjazdu. Dzień wcześniej, a właściwie kilka godzin temu zdecydowałam się pojechać. Nie odpuszczę.
W [...]

Przeczytaj cały Post »

Starsze wpisy »