Kanały:
Wpisy
Komentarze

Archiwum kategorii ‘Beit Warszawa’

Jadąc autobusem relacji Słubice-Wrocław, nota bene jedynym bezpośrednim połączeniem z rodzinnego domu do stalowej kawalerki, nie licząc taksówki za 22,50 stworzyłam w moim telefonie listę odtwarzania Retrospektywnie. Mishaela (Noa), Kiedy U… Kochanie (Radek), Niech żyje bal (Rodowicz), Pieśń o Bet-lechem, Haka maszme-lon, Śpiewaj Idl mitn fidl, Bulbes, Graj klezmerska kapelo (Steczkowska), Sama chciała, Ucz się [...]

Przeczytaj cały Post »

Musztarda powiedziała, że powinnam w końcu obudzić izannę na wordpressie i pomyślałam, że właściwie to dobry czas. Dużo się działo i dlatego nie pisałam. Jakoś nie mogłam zebrać myśli. Mieszkanie, łacina, skrzypce, Beit, plany na najbliższe miesiące, Żółw, obowiązki i samoakceptacja. Mieszkanie, bo łóżko, bo rozdeptany robak, bo brak Internetu, bo trzeba zrobić pranie. Łacina, [...]

Przeczytaj cały Post »

Brak wypisu, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.

Przeczytaj cały Post »

Zdaje się, że to już koniec pracy w Gazecie Lubuskiej. Oddaję ostatnie teksty, zaczynam się pakować. Trochę papierów, zdjęć i wszystkiego innego. Szybko zleciało. Mam jeszcze napisać album mojej licealnej klasy. Nie zdążę teraz, ale zajmę się tym we Wrocławiu.
Choruję. Kaszel, katar i generalnie mylę klawisze. Tekst o szkole rodzenia pisałam prawie godzinę. Znów zapomniałam [...]

Przeczytaj cały Post »

Kto by przypuszczał, że wszystko się obróci do góry nogami? A może właśnie teraz jest normalnie, a wcześniej było odwrotnie, nie tak, ja być powinno?
Czwartek, piątek, sobota, niedziela. Lubsko. Rabinka, M. i R. Oprócz tego mnóstwo nowych, otwartych ludzi. Młodszych i tych starszych. Nowe kontakty, znajomości, długie, nocne rozmowy. Jedną z nich przemilczę, choć mogłabym [...]

Przeczytaj cały Post »

Jestem synestetykiem, czyli kimś, komu mylą się zmysły. Słuch nakłada się na widzenie barw, a smaki kojarzą się z dźwiękami. Nawet gdybym była pod tym względem całkiem normalna, kwestie smaku zaliczałabym do dziedzin sztuki. Przyjemność sprawia mi jedzenie rękoma, dlatego jestem pasjonatką sushi. Bierze się palcami zimna rybę, przegryza ją jak skórę zdobyczy i dostaje [...]

Przeczytaj cały Post »

Deszcz i burza sprzyjają pisaniu, więc oto, co działo się wczoraj.
8.15
Pobudka. Ściśnięty żołądek. W głowie plącze się Corelli, Beethoven i Berlioz. Jem śniadanie, które dostałam do łóżka. Jak co roku, 16. maja (wyłączając może dwa lata mieszkania na Drzewnej, kiedy to dziewczyny udawały, że dzień jak co dzień, a wieczorem była Niespodzianka). Życzenia, uściski. Trochę [...]

Przeczytaj cały Post »

Maj się zaczął. “Proszę Państwa do sali”. Zaczęła się matura. Póki co z głowy mam pisemny język polski. Wiedziałam, że moje zainteresowanie twórczością Mrożka do czegoś się przyda. Niestety nie mogę tego powiedzieć o Miłoszu. Po maturze będzie mnie od niego odrzucać, to pewne.
Jak na razie, to piszę prezentację, Krapul dzielnie mi recenzuje i wprowadza [...]

Przeczytaj cały Post »

Postanowienia właściwie wypełnione, wyłączając “Cudzoziemkę” . Szukam desperacko skrzypcowego koncertu Brahmsa. Rower odświeżony. Pojechałam wczoraj na wycieczkę. Siedziałam godzinę nad Odrą, na łące. Łabędzie, konie. Widok na Połupin- stare dzieje.
Nie wiem dlaczego, ale powrócił do mnie wczoraj Buxtehude. Łzy mi leciały, że to wszystko się rozpadło. Z czyjej winy? Dlaczego?
Tak nie powinien się [...]

Przeczytaj cały Post »

Musi byc do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją [...]

Przeczytaj cały Post »

Starsze wpisy »