Minął już prawie tydzień od inauguracji roku akademickiego 2009/10. Bilans – dwa referaty do przygotowania w weekend. Na historię baroku o Asprilio Pacellim, który zmarł w Warszawie i komponował madrygały (kolejność rzecz jasna odwrotna) i na antropologię muzyczną o roli i znaczeniu muzyki w reklamie. Najpierw jednak czeka mnie przetłumaczenie artykułu na ten temat z niemieckiego, a później zebranie wniosków i zreferowanie. Udało mi się też znaleźć i ściągnąć wywiad ze wspaniałym jak dla mnie Maćkiem Zielińskim, który wypowiada się dla Briefu, tłumacząc to zjawisko i przybliżając proces dobierania bądź komponowania muzyki do spotów. Mam nadzieję, że moi muzykolodzy z roku będą usatysfakcjonowani. Temat ciekawy, materiałów jest też sporo i to z różnych źródeł.
A co jeszcze na uczelni? Jutro pierwszy wf, czytaj: callanetics. Udało mi się trafić do tej grupy razem z Aś i Maluszkiem. Oprócz tego zdecydowałyśmy się co do fakultetu. Tym razem padło na wiedzę o komunikacji. Miejmy nadzieję, że przynajmniej jeśli chodzi o lojalność i sposób prowadzenia zajęć przez wykładowcę, jak i jego podejście do nas, będzie znacznie odbiegać od wiedzy o plastyce, która najbardziej odcisnęła na mnie swoje piętno.
Poza tym zostało nas niewielu, na zajęciach jest więcej pustych krzeseł, a na korytarzu nasze rozmowy znacznie ucichły. Ma to swoje dobre, jak i złe strony. Czuć na studiach jeszcze większą kameralność, niż dotychczas. Było nas trzydziestu na pierwszym roku. Teraz niespełna trzynaścioro. Wykładowcy zmienili do nas podejście, są bardziej otwarci i spontaniczni. Przynajmniej ci zeszłoroczni.
Przeraża mnie jedynie proseminarium i coraz bardziej zwiększająca się presja wybrania specjalizacji. Wiem, co chciałabym robić w przyszłości, ale ciężko o tym napisać pracę licencjacką, bo o krytyce muzycznej bądź o wpływie muzyki na ludzi czy jej odbiorze u laików powstało sporo publikacji i ciężko odkryć coś nowego. Można jedynie przeprowadzić nowe badania. Mimo wszystko konkretyzacja samej siebie nie jest taka łatwa. Ma się bowiem świadomość, że klamka zapadła. I później czapa. Zostajesz zaszufladkowany, przydzielają ci profesora, badasz, skrobiesz, główkujesz i wypociny do szuflady. Koniec. A właściwie początek zaszufladkowanego życia. Nie przeszkadza mi to, ale ciężko mi teraz dokonać wyboru.
Ale żeby do tego wszystkiego dojść, trzeba na przykład przebrnąć przez lektorat łaciński. A już się zaczęło. W poniedziałek sprawdzian z tabeli czasów. Czuję, że żyję, a nie wakacyjnie nic nie robię. Budzik bezlitośnie wyje od siódmej trzydzieści, czym zyskuje wyłącznie moją dezaprobatę, co niekiedy jest brzemienne w skutki, jak na przykład dziś. Zaspałam. Wprawdzie i tak byłyśmy na czas w katedrze, ale to tylko dzięki zamieszaniu wywołanym w związku ze źle przydzielonymi salami.
***
Ostatnio mi odbiło. Włączyłam Upojenie Jopek i przeglądałam zdjęcia z Żółwiem. Popłakałam się. Natychmiast ze swoim ramieniem zjawiła się Aś. Uspokoiłam się. Ale natrętne myśli nie dają spokoju.
Czy ja grzechoczę jak grzech
Kostka lodu?
Kto tam u ciebie jest
Od wschodu do zachodu?
Ręce mam teraz bardziej spokojne
Do miasta już tak się nie rwę
Wciąż lubię wiatr i trochę czytam
Myślę o śmierci, zanim zasnę
Bo to jest, być może, powrót
Jestem wciąż niejasna, niesyta
Czasem dzwonisz w nieważnej sprawie
I to jest prawdziwy test
Nic już nie wiem, nie pytam prawie
I tylko ten stuk, ten stukot w głowie
Kto tam u ciebie jest?
Kto tam jest?
Agnieszka Osiecka, Kto tam u ciebie jest…
Co On teraz robi? Jak się czuje?
Ja dochodzę do siebie. Pogodziłam się z rzeczywistością. Było. Nie wróci. Ale boli. A cisza mnie zabija. Z drugiej strony, jeśli nawet by zadzwonił, co bym powiedziała? Że jest dobrze, że czuję się świetnie, układam swoje życie na nowo. Bez Niego. Guzik. Szkopuł w tym, że nie jestem w stanie przewidzieć, co bym powiedziała. A On i tak by znał prawdę słysząc mój głos.
Głowa do góry! Mój budzik (a w zasadzie telefon) dzwoni o 6-tej;P
…a sreberko usiadło i cierpliwie zawija borsuka czy też może w tym szczególnym przypadku świstaka i dziwnie usmiecha sie pod hmm… sreberko nie ma i nie może mieć nosa więc uśmiecha sie pod swoim sreberkowym jestestwem. Moral z tej bajki jaki? A skąd ja mam takie rzeczy wiedzieć cooo?? Wystarczy że opowiedzialem i czuje sie wyczerpany do cna. Choc tak właściwie nie wiem co zn >do cna< ale zwazywszy że jestem leniem co niemiara to to okreslenie podoba mi sie bardzo:) hniach hniech:-)