Cztery dni z przerwami na sen i wyjścia z mieszkania. Sporadyczne. Po jedzenie albo do brata. Jednorazowo. Nie mogę się oderwać. Przecież znam ich piosenki – myślałam. Okazało się, że nie całkiem. Odkryłam w nich coś nowego. Bardziej osobistego.
Żeby zbyt trywialnie nie było, pochwalę się, że jutro kolokwium z łaciny (które to już?). Opanowałam gramatykę z Coniunctivem włącznie i mam dość. Słówka odpuszczam, nie ma co. Poprawa za tydzień. A jutro wyniki poprzedniej. Ciekaaawe.
Chciałam zacząć uczyć się z historii muzyki, ale brakuje mi czasu. Dni pochłaniają sprawy bieżące, szlifowanie prac zaliczeniowych, kolokwia (ha!) i na przykład dziwny konspekt z ww. historii. W międzyczasie oglądam filmy. Tłumacząc sobie, że trzeba się odstresować. Tak. Atopowe znów mnie atakuje niemiłosiernie. Swędzą mnie ręce, nogi, szyja i brzuch. Mało? A, bo ja wiem…bywało gorzej. Ale robi się ciepło i będzie kicha. Bo od słońca wcale remisja nie przyjdzie. Ale po co się użalać? Moja skóra protestuje na samą myśl o sesji. Jeszcze dwa tygodnie i zacznie się stresowanie, nieprzespane noce i wzmożona praca organizmu.
A później wakacje…
W rzeczy samej. Najpierw jednak sesja. Ała!
Tym, którzy zamierzają zdawać na wrocławską muzykologię chciałabym powiedzieć, żeby dobrze zastanowili się nad kwestią, kim jest muzykolog. Jeśli lubicie grać, nie polecam. Jeśli natomiast lubicie teorię, harmonię i muzykę klasyczną (tak, zdarzają się u nas tacy, którzy nie przepadają, ale zostawię to do oceny profesorom na egzaminach), to serdecznie zapraszam.
Mnie tam się podoba, bo poszerza horyzonty, a w przypadku łaciny – rozwija umiejętność szybkiego uczenia się (nauka na ostatnią wejściówkę zajęła mi trzydzieści sekund!) i mocnych nerwów.
A teoria jest w porządku. Trzeba tylko na samym początku mieć tę świadomość, że muzykolog to ktoś, kto ZNA się na muzyce (od zarania dziejów) i przeważnie specjalizuje się w jednej, wybranej dziedzinie.
Z tego, co zauważyłam wśród moich profesorów, muzykolog ma PASJĘ. I niezłe, dośc specyficzne USPOSOBIENIE.
Izanna się wyżyła i wkłada nos w książkę z historii muzyki.