Pierwsze spotkanie po latach nie doszło do skutku. To znaczy odbyło się, ale beze mnie. Zapomniałam, że autobus jeżdżący co godzinę, akurat o 11 ma przerwę i na dodatek dwugodzinną. Wróciłam przemarznięta do domu, zaczęłam kichać. Napisałam tylko do dziewczyn, że mnie nie będzie, ponarzekały, pokrzyczały i przeszło. Bawiły się świetnie. Jak widać, nie byłam niezbędna.
Za to jutro wielki dzień. W kinie studyjnym dwa reportaże, na które długo czekałam. Przedtem jednak spotkanie z Pysią i z Żółwiem – może, aż mnie nosi z radości! Ostatnio bardzo tęskniłam. We Wrocławiu przeglądałam nasze zdjęcia z internatu, wypadów w miasto i czytałam nasze opowiadania. Wyglądało to tak, że ja coś pisałam, a ona dopadała ukradkiem tekst w laptopie i zmieniała. Chyba nie będzie miała nic przeciwko, jak zamieszczę tu jeden z nich: Tym razem nikt mnie nie widzi, bo schowałam się w szafce razem z Thomasem i Samarą. On mnie śledzi, ale tylko we snach! Gdy w końcu czuję Jego dotyk…okazuje się, że to Tyna, która szturcha mnie i krzyczy z rana nad uchem: ”Iz, idziesz na śniadanie? Innym razem w tłumie widzę Jego twarz…Migają mi Jego oczy, cudne usta…Boję się coraz mniej. Dostrzegam, ile dała mi na znajomość. Nie płaczę z Jego powodu… nie mam takiej możliwości! Mam moc, gdy Lachonki mają stan przedwybuchowy (tzw. Głupawka). Jestem genialny i dobrze mi z tym! Fiu, ale się rozpisałam…mogłam wziąć soczek i chipsy… zaplecze, że mucha nie siada. A teraz wybieram się do Szwajcarii (ach, te kliniki. Więc do potem. SI JU LEJTER, KROKODAJL!!!! Dla tych, którzy nie wiedzą, większość wtrąconych powiedzonek pochodzi z Madagaskaru, oglądanego przez nas bardziej, niż obsesyjnie. To były czasy! Zdaje się, że jutro będziemy miały co wspominać.
Okazało się, że w Newie pojawi się kilkoro czatowników Radia Zachód. Zrobi się taki mały zlot. Oczywiście, jak planowaliśmy coś takiego, nigdy nie doszło to do skutku, a tera proszę – jeden wieczór na czacie i są chętni. Najwyraźniej przykuwa też tematyka reportażu i spotkanie z reżyserem. O tym jutro (czyżbym stała się sumienna w połowie lutego?).
Życie jest piękne!
Izucha – ale się uśmiałam;) ja juz nie pamietałam takich rzeczy! ale dobrze, że jesteś Ty! Maj Krokodajl:)*
Przeczytałem wszystko – od deski do deski:) Jestem pod wrażeniem talentu (ów) . Od jutra zaczynam lekturę od nowa:) Przypadek – dziecko Losu – doprowadziło mnie na ten blog – i dzieki Mu za to:) I tylko, żal, że..nie wszystko można przeczytać – jakies hasło jest wymagane:) Jeśli uznasz, że mogę je otrzymać, będę zobowiązany
Jeśli nie – poczekam cierpliwie, aż…sama dojrzejesz do podzielenia się z innymi swoimi gorszymi wspomnieniami.
Powodzenia….izanno:)