Tak śpiewa Przemyk razem z Nosowską.
Właśnie spieprzyłam wszystko, co mogłam. Dlaczego ja ciągle trzaskam klapką Nokii, jak tylko coś jest nie po mojej myśli? On chciał mi się tylko wygadać, bo też Mu ciężko. Z jednej strony Jaskółka, z drugiej ja. Ale jaka ja? Która? On uwielbia tą dawną mnie. Tą inną. Pogodną, pewną siebie, ze wszystkimi wadami ale ze świadomością mojej walki. A teraźniejsza ja to zakompleksiona, przybita, ponura. Beznadziejna. Wiem, że Go wkurzyłam odrzucając połączenie. Wiem. Ale wcale nie jest mi z tym lepiej. Mówi mam Cię na dzisiaj dość, ale pewnie jutro się to zmieni. Kochany. Ale ile razy jeszcze wytrzyma? Muszę wziąć się w garść i powiedzieć Mu wreszcie, co mi leży na sercu. Bo nie wytrzymam, a i mogę nie zdążyć. Proszę Cię, Żółwiku, wysłuchaj mnie. To bez sensu. Jest stanowczym mężczyzną. Nie zmienia zdania. Dziś w nocy zapewne podejmie decyzję. Wyrzucić mnie po raz kolejny ze swojego życia i zadręczać się tym, czego nie było, a mogło się wydarzyć i to w całkiem niedalekiej przyszłości? A może dać mi szansę, wysłuchać i cierpliwie czekać na mój kolejny wybuch i znów stanąć przed wyborem. Chyba, że uda mi się odnaleźć swoje dawne ja. Może znów je razem odkryjemy…
Nikt mnie nie rozumie tak, jak On…
Musisz zmienić swoje nawyki myślowe. Wiem że to trudne ale to jedyne wyjście
Wiem, wiem…ale to wcale nie jest takie łatwe [i się w ogóle tym nie usprawiedliwiam].