Szukam jakiejś koncepcji, punktu odniesienia, jakiegokolwiek zaczepienia, od czego zacząć pisanie posta.
Wszystko jest. Kawa, sporo wydarzeń, zapalona lampka (pomaga się skupić), wyłączony komunikator- jeden, drugi, trzeci. Nie, trzeci włączony. W razie czego.
Sporo zmian. Fryzura, plany, program III Dni Kultury Żydowskiej. Wersja pierwotna była taka: cztery wejścia z pieśniami żydowskimi. Hava nagila, Jeruszalaim szel zahav, Hatikvah, Mishaela, Avinu malkeinu, motyw z Pianisty, Rebeka i Hine ma tow. Kilka dni temu telefon od prezesa LFJ z prośbą o przedmowy do projekcji filmów nagrodzonych na 5. Międzynarodowym Festiwalu Żydowskie Motywy 2008. Nie ma problemu. Stres przed dużą publicznością został u mnie zażegnany jakiś czas temu. A dzisiaj kolejna wiadomość- chłopak, który miał poprowadzić warsztaty hebrajskiego niestety się nie pojawi i zostałam o to poproszona. Nie odmówiłam. Nawet chętnie przystałam na propozycję. Od piątku bardzo ciężkie i pracowite cztery dni.
Dostałam też laptopa na nową drogę życia, oczywiście pomaturalnego. Jest piękny, boski, wspaniały, funkcjonalny, wymarzony. Czy mówiłam, że jest piękny i kobiecy? HP Pavilion dv6000 Entertainment. Do tego mały, zgrabny pilocik, na pokrywie srebrnoszare wzory quasi orientalne.
Zachodzi słońce. Lampy już świecą. Niesamowita kolorystyka.
Zmieniłam fryzurę. Dość radykalnie. Od razu blond wygląda żywiej. Inaczej. Czyżbym zaczynała nowe życie? (znowu?)
Do trzeciej w nocy gadać przez telefon z Krapulem. To nienormalne, ale pomaga.
Dzię-kuuuu-ję! Został mi nawet wybaczony zapłakany i załzawiony głos.
I tak dziwne, że moja Nokia jeszcze działa. Ostatnio, podczas spełnienia warunków ostatecznego wręczenia laptopa przed wynikami pisemnych egzaminów telefon wpadł mi do miski z Prontem. Pronto może i posprząta, ale na dwie godziny spowodował u mnie spore niedociśnienie i dygotanie połączone z myślami stricte niebiałymi. Potem zaczął działać, ale nic nie zastąpi metalicznego sygnału łączenia.
Dzisiaj oglądam “Ostrze pamięci” (”True, true, lie”) na laptopie, ale wcześniej “You can dance” dla zabicia czarnych myśli i uspokojenia skołatanych nerwów.
P.S.
Poplątanych snów ciąg dalszy…
gratuluję laptopika x) nie ukrywam, że zazdroszczę
Dni Kultury na pewno wypadły wyśmienicie. wybacz, że mnie nie było. bardzo chciałem, ale do teraz mam duży zapierdziel w związku z końcem roku…
Mam nadzieję, że zrozumiesz!
Buziexy! >*
No, widze, że mamy słabość do tych samych laptopów, perfum i koloru włosów.
Tez mam HP Pavilion.
Nie zapomnij o guście muzycznym i zamiłowaniu do kameralistyki
No o guscie tak ale poza Mozartem, bo to nie jest moj ulubieniec zdecydowanie.
też mam Paviliona, czeka go serwisowanie, nie jest taki wspaniały jak się wydaje, płaci się za markę, ale jakość wykonania pozostawia jeszcze trochę do życzenia
Ja póki co nie narzekam i nie chcę zapeszać, ale coś Windows długo się ładuje przy włączaniu.