Pora na kolejną, ważną piosenkę.
My Immortal, Evanescence
I’m so tired of being here
Suppressed by all my childish fears
And if you have to leave
I wish that you would just leave
‘Cause your presence still lingers here
And it won’t leave me alone
These wounds won’t seem to heal
This pain is just too real
There’s just too much that time cannot erase
When you cried I’d wipe away all of your tears
When you’d scream I’d fight away all of your fears
And I held your hand through all of these years
But you still have
All of me
You used to captivate me
By your resonating light
Now I’m bound by the life you left behind
Your face it haunts
My once pleasant dreams
Your voice it chased away
All the sanity in me
These wounds won’t seem to heal
This pain is just too real
There’s just too much that time cannot erase
I’ve tried so hard to tell myself that you’re gone
But though you’re still with me
I’ve been alone all along
Ostatnimi czasy często jeżdżę nad Odrę. Łąka, most. Śpiew ptaków, rechot żab. Ja siedzę pod drzewem i czytam. W uszach album „Genes&Jeans”. Wczoraj spotkałam się z Kamą. Udowodniłam Jej, że nie da się gwizdać po dwóch dużych piwach.
Jeszcze pięć dni do następnego egzaminu maturalnego. Prezentacja się pisze, historia muzyki się czyta. Ciężko mi się skupić. Zastanawia mnie, dlaczego. Każdy dzień wygląda właściwie tak samo- rano półtoragodzinna joga, kąpiel, śniadanie, serial, pisanie prezentacji, jeden rozdział z historii, serial, obiad, Skype, domowa symulacja prezentacji, spacer, kąpiel, film. W międzyczasie kilka telefonów. Mimo tego czuję jakąś pustkę.
Zaczęłam planować wyjazd do Warszawy. W związku z tym muszę zaoszczędzić trochę grosza, żeby nie było tak, jak ostatnim razem.
Myślę, co zagrać na wernisażu w piątek. Potrzebowałabym pianisty. Wszystko wiem, mam plany, ale nie mogę zmusić się do ich zrealizowania.
Jak to jest- ile razy człowiek może być zakochany? Dlaczego stara miłość nigdy nie rdzewieje? To mnie przytłacza. Nie potrafię wyzbyć się tych wszystkich uczuć. Zamiast jogi powinnam chyba kupić rękawice bokserskie i porządnie w coś przywalić. Wdech, wydech, zmiana asany…pięć minut na głowie. Świat wygląda zupełnie inaczej. Znikają te wszystkie twarze, cała nienawiść i tęsknota.
Wczoraj znów zaatakowało atopowe. Przypomniał mi się pierwszy atak. Wszystko tak samo. Czekają mnie nowe testy. Ręce w atopowcach, swędzi i szczypie. To jest chyba największa przyczyna mojego rozdrażnienia.
Mówi się, że pisanie oczyszcza…i coś w tym jest.

Iza, zakochanym można być nieskończenie wiele razy dopoki nie dopadnie Cie ta ostatnia miłość-jak powiedział dr Schumann w “Lalce” -”miłość ostatnia-najgorsza”.
A stara miłośc rdzewieje, uwierz, trzeba tylko czasu.
Staram się w to uwierzyć, ale: 1) albo mam na słabą motywację 2) albo sama nie wiem, w którą stronę to wszystko obrócić
Nic nie rób, wszystko się samo poukłada. I tak nie wymyslisz niczego, w uczuciach o myśleniu trzeba zapomnieć i poddać się fali.