Geny,dżinsy,dziewczynka,rower,torebka i bunkry.
kwiecień 27, 2008 autor izanna
Noa wydała nowy krążek “Genes&Jeans”. Nareszcie!
Ostatnimi czasy miewam dość nietypowe sny. Najpierw ta dziewczynka.
Sen I
Ciemno. Słyszę głos. Dziewczęcy, młody. Bardzo. Mówi: “Mamo, mamo…”. Mimo ciemności jestem szczęśliwa.
Sen II
Dziewczynka. Stoi w niebieskiej przestrzeni. Widzę Ją wyraźnie. Zielona sukienka, blond włosy, duże, niebieskie oczy i szczelinka między mlecznymi jedynkami. Ma mniej więcej pięć lat. Tym razem widząc Ją ogarnia mnie dziwnie bezbrzeżny niepokój i smutek. Uśmiecha się i w końcu mówi: “Nie martw się. Nie płacz. Tak miało być. Będzię dobrze.” Potem rozmywa się i znika.
Sen III
Dom z ogrodem. Lato. Jadę na rowerze. Z tyłu, w koszyczku siedzi ta sama dziewczynka. Młodsza. Przejeżdżamy przez tory kolejowe. Wypada z roweru. Ja, nie wiedzieć dlaczego, nie mogę się po Nią cofnąć. Jadę dalej. Zatrzymuję się przy sklepie i próbuję wytłumaczyć młodemu małżeństwu, co mi się przytrafiło, chcę prosić i pomoc. Nagle odzywa się kobieta: “Dlaczego mężczyźni nie mają torebek? W tym leży problem nadwagi u kobiet. Posiadając torebki mają gdzie włożyć sobie coś do jedzenia. A potem mężczyźni narzekają- że tu możesz schudnąć, i tu, bo lato w pełni. A to ich wina.”
Aż strach iść dzisiaj spać…
Wczoraj była impreza w bunkrach. Maturzyści z “Kotarba” (czyli i ja) bawili się do białego rana. Niestety w nocy złapał przymrozek, a w bunkrach było tylko jedno palenisko, więc do domu wróciłam wcześniej niż niektórzy, czyli koło piątej. Jedzenie, picie, palenie, taniec, rozmowy, kłótnie, nowe znajomości i spacery. Właściwie do tego zamknęła się impreza.
Było miło, ale się skończyło. Zarówno nauka w “Kotarbie”, jak i błogostan. Został lekki (!) kac i dobre wrażenie. Jednak Mama miała rację- lepiej wrócić z imprezy w punkcie kulminacyjnym, niż zostać do końca i patrzeć na ludzi, którzy mają słabe głowy=delikatne żołądki.
Coś się skończyło. Niedługo zacznie się matura-etap przejściowy, ale niezwykle ważny. Później coś zupełnie nowego. Jestem bardzo ciekawa, co będę robić w październiku…
Krapul w dresie, Zaraza pisząca bloga…świat się pomylił! ![]()

Zaraza pisząca bloga to normalna-dla zarazy
A te sny masz kosmiczne. Choc ja też-śnil mi się mój wlasny ślub, byłam w białej sukni z koronki, na glowie welon… Strach sie bac!
Mogłabyś w końcu założyć biały ślub. Intermezzo chętnie Ci zagra
Tylko się zdecyduj, Kochana
Buziaki :*