Panie i Panowie, Panowie i Panie…
styczeń 24, 2008 autor izanna
Jutro panna Izabela ma studniówkę. Akurat dziś Matka Natura musiała o sobie przypomnieć.
Siedzę z termoforem na brzuchu, czekam na działanie nospy i odbieram smsy.
Jestem w domu. Dzisiaj szybki powrót do Zielonej Góry na koncert symfoniczny(Aula UZ, ul. Podgórna, godz. 18.00). Wszystko mnie boli i będzie ciężko zagrać porządnie. Mam jednak nadzieję, że do szóstej choć trochę się polepszy.
Ostatnio za dużo marudzę. Bez powodu. Drugi trymestr zaliczony i to nienajgorzej i po feriach tylko cztery przedmioty. Może narzekam, bo mi “smutno i samotno”? Całkiem możliwe. Czuję się jak wodny materac na początku września. Już niepotrzebny, ale mający nadzieję, że wkrótce ktoś sobie o nim przypomni i to wokół niego skumuluje się radość.
A może to pogoda?
Sroda, nie pogoda.
A może wanilia?
![]()
Na pewno, ale czy aż tak?
Aż tak. To co jeszcze?
Co jeszcze?
Wszechobecna przyjaźń, której ja nie mogę znieść. Przetrawić.
Mam niestrawność i już mi niedobrze na samą myśl o przyjaciołach.
Wokół mnie wspaniali ludzie. Dlaczego więc nie potrafię nazwać ich przyjaciółmi?
Proste. Nie wierzę w przyjaźń.
To tak, jak ze Świętym Mikołajem. Kiedyś wierzyłam i mówiłam Mu o wszystkich pragnieniach. Starałam się, żeby co dzień być lepszą. A teraz? Wiem, że nie istnieje, choć ciągle wszyscy mi wmawiają, że to nieprawda, że się mylę.
Z jedną różnicą. Wiarę w Mikołaja odebrali mi Rodzice, a wiarę w przyjaciela- on sam.
bul bul bul
toniesz?:>
mam się dobrze.
pytalam Grzegorza
Taaa? I co wyartykułował Oli?
No właśnie niewiele… Ale pożałuje tego
:**
Nie bije się hmm młodszych i słabszych
nieładnie nieładnie.
A my tu mamy Ewę Minge w GL
Ojjj tam od razu slabszych…
ON sie tylko tak zgrywa
a tak naprawde to sillllny
