Zaczęło się o 13.00.
Wizyta u lekarza. Diagnoza- czyrak (wrzód) w uchu środkowym, umiejscowiony wyjątkowo wrednie, bo między kowadełkiem a młoteczkiem. Do tego okazało się, że mam słabo ukrwione ucho i mocny lek przeciwbólowy może nie zadziałać po przepisowych 17. minutach. Recepta- dwa antybiotyki, “wzmacniacz” i w.w. powalające każdego twardziela piguły.
Przyjazd do domu, pierwsza aplikacja i…nareszcie zachciało mi się spać! Już od tygodni się z tym męczę. Zasypianie o trzeciej nad ranem wreszcie się skończy! Hurra! Ale zaraz…przecież dziś Sylwester. Jedyna noc w roku, której nie wypada po prostu przespać (nie wspominając, że najzwyczajniej w świecie nie da się usnąć, kiedy zewsząd dudnią fajerwerki i słychać krzyki wszystkich pokoleń).
20.20
Zaczyna się Pretty Woman. Moje powieki stają się coraz cięższe, ale dzięki Coca-Coli i czipsom jakoś daję sobie radę. W planach mam jeszcze obejrzenie Pretty Mana, bo i tak z domu ruszyć się nie mogę ze względu na:
1) nieskutkujące tabletki p.bólowe, czyli nieziemski ból lewego ucha,
2) skutki uboczne w.w. pigułek (senność, senność, senność)
3) brak ciekawych perspektyw zabawy (przytupywanie na krośnieńskiej “patelni” zostawiam emerytom, rencistom i dziesięciolatkom).
23.10
Nie obejrzałam Pretty Mana, bo zagadałam się na Skype, urządzając sobie wirtualną imprezę. Czas wychodzić “na miasto” w celu podziwiania pokazu fajerwerków ufundowanego przez Burmistrza oraz UMiG. Wcześniej jednak krótka wizyta u Babci i Dziadka.
00.00
Wybija północ a ja idę zapłakana w stronę Odry. Nie po to jednak, żeby się utopić, bo woda za zimna. Poza tym topielce wyglądają wyjątkowo odrażająco. Mam jednak ochotę zniknąć, albo chociaż być przy kimś, kto teraz o mnie myśli. Czy w ogóle jest ktoś taki? (…) Wysłałam 20 smsów z życzeniami “Szczęśliwego Nowego Roku” (zawsze byłam niekonwencjonalna, to w tym roku przez niekonwencjonalność wykorzystałam typowość) i dostałam 19 odpowiedzi. Ucieszyłam się, przetarłam łzy i złożyłam życzenia tym, którzy byli teraz przy mnie. Mama, Tata, Dziadkowie. I wiecie co? Byłam szczęśliwa. To pierwszy Sylwester w takim gronie i wcale nie był najgorszy. Ale najlepsze miało dopiero nadejść…
00.40
Jesteśmy u znajomych. Przyjechali goście z Wenezueli i jest świetnie. A hiszpański jest cudowny! Wypiłam dwie lampki szampana…
3.30
Skończył się jakiś bzdurny thriller. Ja wygrałam z sennością i obejrzałam nawet reklamy po. Włączyłam komputer i rozmawiając kwadrans z młodym góralem otrzymałam propozycję wspólnego mieszkania w Krakowie podczas studiów. Jak jednak niepowszechnie wiadomo, studiować zamierzam…wszędzie, byle nie w tam. Mimo wszystko będzie o czym z Nim rozmawiać, a do tego po hebrajsku
3.45
Weszłam do swojego łóżka i błyskawicznie zasnęłam.
Nowy Rok. Pierwszy Dzień.
Boli mnie ucho i wątroba. No tak… “Nie pij alkoholu, jeśli bierzesz antybiotyki”. Dlaczego nie słucham się lekarzy?
Cóż. Szczęśliwego Nowego Roku!
Wzajemnie Izanno:)