Ostatni zapach- czereśniowe świeczki. Urzekły mnie. Było ciepło, jeśli nawet nie gorąco. Czwartkowa noc na długo zostanie mi w pamięci. I niech będzie ona naszą słodką tajemnicą
Co do samego posta, to raz szukałam na niego koncepcji, a raz czasu lub/i komputera z dostępem do internetu, żeby w końcu go napisać. Bo festiwal przecież się skończył. Tak. Mam nawet zdjęcia, które być może niebawem wrzucę, żebyście mogli je zobaczyć.
Trymestr w liceum dobiegł końca. Odetchnęłam. Weekend względnego odpoczynku. Teraz nauka nie oznacza pośpiesznego zaliczania, a “jedynie” przygotowanie się na zajęcia. Uwierzcie mi, to jest przyjemność po tym, co przeżyłam w ubiegłym tygodniu. Nerwy to mało powiedziane. Kilkugodzinny sen, ból brzucha, głowy, oczu i czego tylko. W głowie tylko jedna myśl: odpoczynek. Teraz już jest. Upragniony, wymarzony, wyczekany i wypracowany.
U sióstr w porządku, a może nawet bardziej. Wszystko wróciło do normalności. Nareszcie.
Szykuję felieton na izannową stronę. Wrzucę jutro. Obiecuję.